Dziś miałem spory współudział przy tej oto potrawie:
Leczo
Zużyte składniki:
- 2 kg parówek (oczywiście odtłuszczonych, ekologicznych, konserwowanych odpowiednią solą),
- 5 papryk, czyli ok. 1,5 kg (niestety tym razem bez czerwonych bo w sklepie paskudne były),
- 6 dużych cebul (w tym przypadku czosnkowych),
- 3 cukinie
- przecier pomidorowy – 1 litr (lepsze byłyby pomidory z kartonu, cóż tym razem nie dowieźli)
- przyprawy (papryka ostra, bazylia, oregano, zioła prowansalskie, odrobina cukru, oczywiście sól i pieprz)
- olej do smażenia
Kroimy wszystko w plasterki, półplasterki, kostkę, byle nie za drobno.
Podsmażamy wszystkie produkty oddzielnie.
W międzyczasie rozrabiamy ciasto…
Następnie podsmażone składniki leczo pakujemy do wspólnego gara. Dolewamy wody, sypiemy przyprawy. Całość dusimy, wlewamy przecier pomidorowy, gotujemy. Na koniec dosmaczamy.
I voila! (Albo po naszemu: do żeru przystąp!):)
PS.
Wspomnianego ciasta nie użyliśmy oczywiście do naszej głównej potrawy, ale pyszne, gorące, parujące pierogi z mięsem zrobione w międzyczasie będą na dokładkę, mniam mniam🎉!