Moje i Bizonikowe dzisiejsze wieści z nad Buga pochodzą z.... pięknego starorzecza!
Wybraliśmy się nad bużysko nietypowo, bo o godzinie dziewiatej, cóż sobota służy też do wyrównania deficytu snu z całego tygodnia....
Paweł uwierzył mi na słowo, że da się tam zwodować łódkę, co okazało się nawet prawdą, ale grząskie podłoże i tak pozwoliło się nieźle spocić przy próbach wydostania się na bezpieczniejsze tereny. Na szczęście Paweł ma konkretny samochód, doświadczenie, kilka lin, no i ... saperkę w bagażniku.
Nieco rozgrzani ruszyliśmy na wodę. Mimo, że mieliśmy gotowy do odpalenia silnik - postanowiliśmy nie zakłócać ciszy tej pięknej okolicy i cały dzień pływaliśmy na wiosłach.
Pogoda była szalona, raz słońce, raz deszcz, cisza, ale i wichura........
Rybki bardzo średnio, trafił sie szczupaczek, trafiały sie okonki.
Niestety woda wyższa o metr od normalnego stanu, drapieżniki mają wiele kryjówek w zalanych krzakach, trudno sie z nimi walczy na tak nierównych zasadach😄!
Ale i tak było pięknie, czas zleciał nam niepostrzeżenie, ani sie obejrzeliśmy, a tu już wieczór nas dopadł.
To właśnie się nazywa prawdziwy wypoczynek👋