Gratki Krzysztof 👏 👏 👏 Ile trwał hol na tym wybitnie nie sumowym zestawie ?
około 30 minut, 2 razy ryba wybierała prawie całą plecionkę, najlepsze było gdy dokręcałem hamulec a szpula się coraz szybciej obracała, ten sumek to był taki mały wariat
z ciekawostek to mnie najbardziej zastanawia, że nie wlazł z żadne uwady, za 2 dni byłem w tym samym miejscu i nie udało mi się przeprowadzić żadnego woblera bez zaczepiania o leżące w wodzie konary no i oczywiści już w pierwszym rzucie urwałem fartownego wobka na który wziął sumek, miałem dużo szczęścia, że wtedy branie było właściwie zaraz po wpadnięciu woblera do wody i napięciu przez nurt plecionki
2 dni wcześniej robiłem fotki koledze ze złowionym przez niego szczupakiem 96cm, ładny już gruby szczupak, niestety kolega nie wyraża zgody na publikację zdjęć (sam go zabrałem na swoją miejscówkę...) a... szczupak wrócił do wody
Marcinie - jak już w tym roku odpuściłem łowienie w samym Pułtusku, tu jest lipa, jak przybędzie z pół metra wody to wtedy może zacznę łowić znowu w mieście.
Z zaczepami podwodnymi to też są i śmieszne historie.
Jakieś dwa, może trzy tygodnie temu byliśmy, zresztą standardowo już, z Martą na Zambskach. Woda tam jak pewnie większość z Was wie jest bardzo płytka, na wszystkie wyspy można dojść nie mocząc kąpielówek i nie trzeba mieć wzrostu powyżej 200cm. No Marta została przy grilu a ja z wędką poszedłem na wyspy. Na plaży oprócz kilku osób nie było nikogo więc woda spokojna. Na główkę, ok.50m ode mnie podjeżdża samochód i wysiada z niego gostek, też wędkarz bo rozkłada sprzęt. Ja sobie łowię, staram się jak najlepiej, bo w końcu jakaś konkurencja i tak się na niego patrzę co on wyprawia. Co któryś rzut uwada i rwie. Wiąże nową przynętę którą ponownie po kilku chwilach zostawia na zaczepie 😲.
Myślę sobie wariat jakiś, no ale z drugiej strony co mnie to obchodzi, rwie niech sobie rwie ja idę na drugą stronę wyspy i odwracam się. Łowię sobie z 10min i nagle słyszę głos "i jak tam, są jakieś efekty", spoglądam a na brzegu stoi ten co tak rwał 🤔. Mówię mu że parę pasiaków już złowiłem, ale czekam na wieczór bo trafiają się większe, a on do mnie, że już się zbiera bo narwał przez 30min tyle gum co przez cały zeszły sezon :uoeee: - słysząc to dosłownie mnie zamurowało. Patrzę się na niego z coraz większym uśmiechem na gębie a on na mnie jak na czubka. W końcu mówię do niego to nie mogłeś wejść do wody i odczepiać przynętę, przecież tam masz wodę może do pasa, nie więcej, a tam gdzie urwałeś poniżej główki to zobacz sobie teraz co tam się dzieje i palcem pokazuję mu jak dokładnie w tym miejscu co zerwał stoi, tak tak stoi sobie łabędź i czesze pióra bo wody tam troszkę powyżej kostek i leżą tam jakieś gałęzie. No ludzie, upał że ciężko wytrzymać, woda w najgłębszym miejscu może po pas a ten z uporem maniaka co chwila rwał przynęty. Klient po tym co ode mnie usłyszał, bez słowa się odwrócił, idąc do samochodu składał wędkę, wsiadł i pojechał :D:D:D. Do końca dnia mieliśmy z Martą z niego taką polewkę że 😂.