Dzięki - nowy rekord będzie nie prędko w tym gatunku przynajmniej :) Metrowy sandacz ciągle czeka :D
A co do tych nieszczęsnych przeponów. I do wybierania się na suma z zestawem, który wydaje się być trochę za mały.
Jakbym nie wiedział, że ten zestaw może wyciągnąć rosyjskiego ubota, to bym go nie zabrał ze sobą. Fakt, że kołowrotek miałem do d.... ale kij jeśli ma siłę pociągnąć łódkę 300kg z kotwicą.... to i suma wyciągnie. Plecionka 20 funtów też da radę, zwłaszcza przy amortyzacji kija. :)
A co do przeponu to ujął to dobrze Krzysztof. Łowimy głównie w nocy, na ryby wychodzimy o zmierzchu, dlatego naprawdę rzadko trafia się żerujący szczupak wtedy. A nawet jeśli, to w 99% jest zapięty za sam koniec pyska. Szybkie zacięcie, słabe żerowanie, delikatne pożarcie gumy? Nie wiem, ale u nas tak jest. Jeszcze nie trafił mi się szczupak, który miał przynętę w gardle.... na szczęście. Może dla tego, że nie łowię na "paproszki" - duże przynęty selektywnie wybierają ryby :)
Jeśli jadę na szczupaka zawsze zakładam przepon. I tak jak pisze Piotrek zawsze mam moralniaka jak szczupak przetnie mi plecionkę. I zawsze staram się nie łowić w miejscach "szczupakowych" bez przeponu. A w dołach, jak pisze Daniel, szczupaki się u nas po prostu nie trafiają. Raz na 100 lat. To inna woda niż Wisła. Ja na Wiśle za pewne bym się nie odnalazł - nie znam rzeki i jej zwyczajów, a nad moją Narwią jestem codziennie.
Więc tak jak Michał napisał (i Bizonik), po prostu czasami głupio napiszę :)