Moja odp dot Colednika - w nowym wątku
Wieści znad Narwi 2012
Sezon wędkarski 2012
Nawigacja
@radekg chyba ciężki dzień miałeś. Każdemu się zdarza, więc luz :)
Jeszcze raz i teraz najprościej jak umiem ;)
Przykład NIE DOTYCZYŁ osoby @colednika.
Przykład NIE DOTYCZYŁ postępowania @colednika.
Przykład DOTYCZYŁ TEZY @colednika, że każdy powinien postępować "wg. siebie", czyli w zgodzie z własnym sumieniem. Z czym się nie zgadzam, bo byłaby to droga do anarchii i chaosu. Oprócz sumienia muszą nas obowiązywać zasady i normy moralne. Przykład miał dobitnie pokazać, że trzymanie się jedynie własnych zasad nie wystarczy, bo każdy ma inne i niektóre bywają skrajne.
Na dodatek celowo użyłem słowa "przykład", bo to nie to samo co "porównanie".
Jeszcze raz i teraz najprościej jak umiem ;)
Przykład NIE DOTYCZYŁ osoby @colednika.
Przykład NIE DOTYCZYŁ postępowania @colednika.
Przykład DOTYCZYŁ TEZY @colednika, że każdy powinien postępować "wg. siebie", czyli w zgodzie z własnym sumieniem. Z czym się nie zgadzam, bo byłaby to droga do anarchii i chaosu. Oprócz sumienia muszą nas obowiązywać zasady i normy moralne. Przykład miał dobitnie pokazać, że trzymanie się jedynie własnych zasad nie wystarczy, bo każdy ma inne i niektóre bywają skrajne.
Na dodatek celowo użyłem słowa "przykład", bo to nie to samo co "porównanie".
Colednik - masz rękę tej jesieni do ryb. Brawo, pozazdrościc 👏👏👏
Dziś od 10 do 15 30
szukałem po dziurach/dołach sandaczy niestety takowej rybki brak naszczęście wyjazd uratowany 4 szczupaczkami
gdzie są sandacze:nerwus:
zaczołem przy miasteczku kampingowym (już sie naszczęście zwineli na zimę)i spływałem w kierunku zalewu. jak zwykle sporo ludzi i na zmiane albo troling albo dryf z zywcem totalna padaka powinni tych dziadów wystrzelać
szukałem po dziurach/dołach sandaczy niestety takowej rybki brak naszczęście wyjazd uratowany 4 szczupaczkami
gdzie są sandacze:nerwus:
zaczołem przy miasteczku kampingowym (już sie naszczęście zwineli na zimę)i spływałem w kierunku zalewu. jak zwykle sporo ludzi i na zmiane albo troling albo dryf z zywcem totalna padaka powinni tych dziadów wystrzelać
powinni tych dziadów wystrzelać
Mocne słowa- bardzo mocne. Panowie- ważcie słowa proszę.:zalamka:
jak zwykle sporo ludzi i na zmiane albo troling albo dryf z zywcem totalna padaka powinni tych dziadów wystrzelać
A spinigistów do gazu 😜
Ja dziś troszkę wyżej chodziłem, nawet więcej niż troszkę. Sporo powyżej setnego kilometra... Nad wodą jak zwykle pięknie i miło. Sandacze nie współpracowały, jedynie dwa krótkie szczupalki. Ale za to znalazłem kilka fajnych miejscówek na sezon 2013. Chyba czas zacząć myśleć o zimowym szczupaczym śnie. Więc do maja, do maja....
Też dziś byłem chwilkę nad Narwią 😏 Jedyny kontakt to szczupaczek w okolicy 50 cm . Woda sporo się podniosła 😏 O szczupaczym śnię pomyślę dopiero jak lód skuję Narew 😄 Poprzedni sezon spiningowy na Księżniczce zakończyłem w Sylwestra o 15 😄 Ciekawe na ile natura w tym roku pozwoli 🤔
Myślicie że ja nie byłem, że się tak chwalicie, he, no pewnie że byłem i ja.
Marta ma trochę wolnego to trzeba było wyskoczyć nad wodę - standardowo, plecak, wędki, oczywiście wszystko z myślą że niezostanie wypakowane z samochodu, no i zestaw młodego włóczęgi w postaci dwóch zestawów z kuchni chińskiej zapakowane w gustowne styropianowe pudełeczka. Pojechaliśmy na Zambski, w czasie kiedy jeszcze słoneczko przebłyskiwało. Zanim dojechaliśmy z zawrotnymi prędkościami dochodzącymi momentami do magicznych dla naszego bolidu 70km/h i zjedliśmy (podobno) świeże danie którego głównym składnikiem miał być drób, tylko nie wiem skąd tam była sierść, to troszkę wody upłynęło i słoneczko też zaszło. "Pojedlim, popilim", Marta jak zwykle po jedzeniu postanowiła aktywnie wypoczywać - więc po kilku minutach już spała, a mi nie pozostało nic więcej jak zobaczyć co słychać w wodzie - rzecz jasna nie rozwijając wędek.
Pospacerowałem trochę po brzegach, czysto jakoś się zrobiło, i postanowiłem jednak że kilka razy rzucę. Rozwinąłem lekką okoniową wędkę i rzut. Chwilę po tym, nie więcej jak trzy obroty korbki czuję w dolniku delikatne puknięcie - tnę i mam coś na końcu zestawu już w pierwszym rzucie. Bez większych problemów doholowuję rybkę pod nogi i pewnym, szybkim chwytem (oczywiście nie jak Tymon za skrzela - nie mogę się powstrzymać 😂 ) wyjmuję okołowymiarowego płaskodzioba. Ryba oczywiście po nieocenionych wskazówkach przekazanych do Wszystkich łowców Shrapa przez Bysiora, jest zaczepiona tylko i wyłącznie za koniuszek pyska (to znów piszę w żartach 😂 ) bo jako internetowy spec nie użyłem wolframu. Po wyjęciu szczupaka z wody chwilę się waham, przez głowę przechodzi myśl że może mieć wymiar (zawsze też można delikatnie butem naciągnąć, tyle że nie mam gumofilców) może wreszcie przełamnę się, zabiorę i skosztuję - tylko jak to zrobię to nie będę mógł na forum pochwalić się zdobyczą i ominą mnie poklepywania po plecach bo jeśli napiszę że zabrałem to - Colednik jest przykładem co się stanie. Stoję tak w delikatnym zawahaniu, oczywiście ryba na 100% na tym nie ucierpiała bo nie trwało to dłużej niż 1min poza jej środowiskiem naturalnym (tu też forum przyszło z pomocą bo podobno tyle wytrzymuje ryba wystawiona na powietrze) i jednak decyduję się na jej uwolnienie - można odetchnąć, nie zabrałem go.
Po tych kilku ekscytujących chwilach postanawiam jeszcze połowić. Nim dobrze ochłonąłem po tej zdobyczy mam kolejne puknięcie, znów z myślą że może to być szczupak, zamykam oczy i jak w Matrixie widzę w wyobraźni jak w zwolnionym tempie do mojej przynęty zza zatopionego konaru wypływa w pełnej prędkości szczupak i czy mam teraz ciąć - przez głowę przelatuje znów tekst pisany przez Bysiora - nie, jeszcze 0,00031s i tnę, tak to był doskonale wyliczony moment bo po krótkim holu pod nogami znów mam szczupaka oczywiście książkowo zapiętego w sam koniec pyska tak by nie mógł odgryźć i odpłynąć z zagrażającą jego życiu przynętą.
OK. Przeczytałem to co nasmarowałem i już wiem, oczywiście powstrzymuję się z dalszym pisaniem, dodam tylko że do tych dwóch szczupaków w wymiarze ok.50 i ok.40cm dołowiłem jeszcze jedną sztukę okonia w wymiarze ok20cm i urwałem przynętę. Wróciłem do samochodu i jak zobaczyłem Martę to postanowiłem jednak już wracać do domu i nie łowić dalej bo w przeciwnym wypadku pozbyłaby się całego szkliwa z zębów bo ja odchodząc za rybami przez przypadek zabrałem i kluczyki do samochodu i ta nie miała się jak ogrzać 😂. Jutro chyba powtórka bo ładna pogoda się zapowiada i nie wiem czy nie polecimy za okoniami gdzieś nad jakieś jeziorko (świętajno?).
Marta ma trochę wolnego to trzeba było wyskoczyć nad wodę - standardowo, plecak, wędki, oczywiście wszystko z myślą że niezostanie wypakowane z samochodu, no i zestaw młodego włóczęgi w postaci dwóch zestawów z kuchni chińskiej zapakowane w gustowne styropianowe pudełeczka. Pojechaliśmy na Zambski, w czasie kiedy jeszcze słoneczko przebłyskiwało. Zanim dojechaliśmy z zawrotnymi prędkościami dochodzącymi momentami do magicznych dla naszego bolidu 70km/h i zjedliśmy (podobno) świeże danie którego głównym składnikiem miał być drób, tylko nie wiem skąd tam była sierść, to troszkę wody upłynęło i słoneczko też zaszło. "Pojedlim, popilim", Marta jak zwykle po jedzeniu postanowiła aktywnie wypoczywać - więc po kilku minutach już spała, a mi nie pozostało nic więcej jak zobaczyć co słychać w wodzie - rzecz jasna nie rozwijając wędek.
Pospacerowałem trochę po brzegach, czysto jakoś się zrobiło, i postanowiłem jednak że kilka razy rzucę. Rozwinąłem lekką okoniową wędkę i rzut. Chwilę po tym, nie więcej jak trzy obroty korbki czuję w dolniku delikatne puknięcie - tnę i mam coś na końcu zestawu już w pierwszym rzucie. Bez większych problemów doholowuję rybkę pod nogi i pewnym, szybkim chwytem (oczywiście nie jak Tymon za skrzela - nie mogę się powstrzymać 😂 ) wyjmuję okołowymiarowego płaskodzioba. Ryba oczywiście po nieocenionych wskazówkach przekazanych do Wszystkich łowców Shrapa przez Bysiora, jest zaczepiona tylko i wyłącznie za koniuszek pyska (to znów piszę w żartach 😂 ) bo jako internetowy spec nie użyłem wolframu. Po wyjęciu szczupaka z wody chwilę się waham, przez głowę przechodzi myśl że może mieć wymiar (zawsze też można delikatnie butem naciągnąć, tyle że nie mam gumofilców) może wreszcie przełamnę się, zabiorę i skosztuję - tylko jak to zrobię to nie będę mógł na forum pochwalić się zdobyczą i ominą mnie poklepywania po plecach bo jeśli napiszę że zabrałem to - Colednik jest przykładem co się stanie. Stoję tak w delikatnym zawahaniu, oczywiście ryba na 100% na tym nie ucierpiała bo nie trwało to dłużej niż 1min poza jej środowiskiem naturalnym (tu też forum przyszło z pomocą bo podobno tyle wytrzymuje ryba wystawiona na powietrze) i jednak decyduję się na jej uwolnienie - można odetchnąć, nie zabrałem go.
Po tych kilku ekscytujących chwilach postanawiam jeszcze połowić. Nim dobrze ochłonąłem po tej zdobyczy mam kolejne puknięcie, znów z myślą że może to być szczupak, zamykam oczy i jak w Matrixie widzę w wyobraźni jak w zwolnionym tempie do mojej przynęty zza zatopionego konaru wypływa w pełnej prędkości szczupak i czy mam teraz ciąć - przez głowę przelatuje znów tekst pisany przez Bysiora - nie, jeszcze 0,00031s i tnę, tak to był doskonale wyliczony moment bo po krótkim holu pod nogami znów mam szczupaka oczywiście książkowo zapiętego w sam koniec pyska tak by nie mógł odgryźć i odpłynąć z zagrażającą jego życiu przynętą.
OK. Przeczytałem to co nasmarowałem i już wiem, oczywiście powstrzymuję się z dalszym pisaniem, dodam tylko że do tych dwóch szczupaków w wymiarze ok.50 i ok.40cm dołowiłem jeszcze jedną sztukę okonia w wymiarze ok20cm i urwałem przynętę. Wróciłem do samochodu i jak zobaczyłem Martę to postanowiłem jednak już wracać do domu i nie łowić dalej bo w przeciwnym wypadku pozbyłaby się całego szkliwa z zębów bo ja odchodząc za rybami przez przypadek zabrałem i kluczyki do samochodu i ta nie miała się jak ogrzać 😂. Jutro chyba powtórka bo ładna pogoda się zapowiada i nie wiem czy nie polecimy za okoniami gdzieś nad jakieś jeziorko (świętajno?).
Bardzo lubię czytać Marcin Twoje teksty, nawet te z żartami :P Pozdrówki dla Marty - podziwiam że jej się chce :)
Ja może śmignę wieczorem, przed chwilą dzwoniłem do chłopaków (Gregoxa i Wariata) - na wodzie są od 6 rano - bez brania...
Ja może śmignę wieczorem, przed chwilą dzwoniłem do chłopaków (Gregoxa i Wariata) - na wodzie są od 6 rano - bez brania...
Bardzo lubię czytać Marcin Twoje teksty, nawet te z żartami :P ...
Nie tylko Ty 😄 Jego niektóre posty biją na głowę artykuły ze szrapa 😄
Bardzo lubię czytać Marcin Twoje teksty, nawet te z żartami :P Pozdrówki dla Marty - podziwiam że jej się chce :)
I ja zaczynam czytać Marcina z przyjemnością.Nie wiem który z nas zmądrzał , bo kiedyś irytował mnie troszeczkę ;P ale teraz przemawia przez niego ludzka i wędkarska mądrość :D.
Numer z kluczykami 😂😂😂
Bardzo lubię czytać Marcin Twoje teksty, nawet te z żartami :P Pozdrówki dla Marty - podziwiam że jej się chce :)
I ja zaczynam czytać Marcina z przyjemnością.Nie wiem który z nas zmądrzał , bo kiedyś irytował mnie troszeczkę ;P ale teraz przemawia przez niego ludzka i wędkarska mądrość :D.
Numer z kluczykami 😂😂😂
Od soboty na forum nie zaglądałem i po tym co naskrobałem w piątek spodziewałem się jakiejś awantury - nie żebym się czuł zawiedziony ale już widzę poprawę na forum (więcej luzu 👍 ).
[quote='bysior' pid='59049' dateline='1351932060']
Bardzo lubię czytać Marcin Twoje teksty, nawet te z żartami :P Pozdrówki dla Marty - podziwiam że jej się chce :)
I ja zaczynam czytać Marcina z przyjemnością.Nie wiem który z nas zmądrzał , bo kiedyś irytował mnie troszeczkę ;P ale teraz przemawia przez niego ludzka i wędkarska mądrość :D.
Numer z kluczykami 😂😂😂
Od soboty na forum nie zaglądałem i po tym co naskrobałem w piątek spodziewałem się jakiejś awantury - nie żebym się czuł zawiedziony ale już widzę poprawę na forum (więcej luzu 👍 ).
[/quote]
Tak serio to i ja lubię czytać co napiszesz chociaż masz inne poglądy niż ja:P A awantury nie ma ponieważ większość na żywca łapie :dokuczacz::dokuczacz::dokuczacz::plotki:😂😂
My wczoraj ze Staśkiem przepłynęlismy ponad 10km, stawaliśmy w dołach, na opaskach, na ciężko, na lekko - nic zero :bezradny: To pewnie przez ten deszcz dzisiaj.... ;)
Ta jasne deszcz....😜 żywca nie miałeś i to dla tego :dokuczacz: 😄😄😄
Sobota, na wodzie od 12 do 17, jeden czterdziestak w 2-gim rzucie i potem w 4-tym taki jak długość trzech gum pogonił. Niedziela, ambitne biczowanie od 12 do 19, bo najgłębszych miejscach i spadach. Niestety na zero :(
Z przykrością muszę poinformować pułtuskich wędkarzy, że we wtorek odszedł od nas wędkarz, nasz kolega i przyjaciel - Marek vel. "Siwy". :(
Pogrzeb odbędzie się w w piątek (jutro) o godzinie 13.00 w kaplicy przy Cmentarzu św. Krzyża.
Pogrzeb odbędzie się w w piątek (jutro) o godzinie 13.00 w kaplicy przy Cmentarzu św. Krzyża.
O kur.....a!!! Rozmawiałem z nim ostatnio może z dwa-trzy tygodnie temu...ja pierdzielę....taki fajny facet!
Szczere wyrazy współczucia dla bliskich i rodziny
Bysior jeśli możesz daj mi jakieś info w tej sprawie na priv.
Szczere wyrazy współczucia dla bliskich i rodziny
Bysior jeśli możesz daj mi jakieś info w tej sprawie na priv.
Co tu pisać :( .
Znałem Marka i z nad wody, i jako sąsiada mieszkającego w bloku obok przez kilka lat :(:(:(.
Znałem Marka i z nad wody, i jako sąsiada mieszkającego w bloku obok przez kilka lat :(:(:(.
Mimo że nie znałem człowieka,
niech odpoczywa w pokoju
niech odpoczywa w pokoju
Niestety jednego porządnego wędkarza będzie mniej:(
Po piątku byłem dopiero dzisiaj na wodzie. Wszystkie doły obmacane, jeden mały 55 cm na dość małą jak na ten czas przynętę. A dużych jesiennych drapieżników nie widać w ogóle. Około 20.00 nad wodę zeszła mgła i zaczęła zamarzać na łódce - szybka zwijka i powtórka zapewne jutro...
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.