Mam nadzieje że rzeka obdarzy mnie na pożegnanie rybą godna fotki.:)
Wieści znad Narwi
Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009
Nawigacja
Czyli standart, ale próbować trzeba.
Mam nadzieje że rzeka obdarzy mnie na pożegnanie rybą godna fotki.:)
Mam nadzieje że rzeka obdarzy mnie na pożegnanie rybą godna fotki.:)
B7
16.12.2008 10:37 · Odpowiedź #530
Niech moc będzie z Tobą !Trzymam kciuki:)
Czyli standart, ale próbować trzeba.
Mam nadzieje że rzeka obdarzy mnie na pożegnanie rybą godna fotki.:)
Próbować trzeba koniecznie, nigdy nie wiadomo, może tym razem szczęście będzie sprzyjało i uda się podrzucić pod nos przynętę jedynemu sandaczowi w promieniu 10 km :D
Bysior nie przesadzaj na pewno jest więcej sandaczy w promieniu 10 km, co najmniej sa 2 :)
Witam. Bylem w Pułtusku w niedziele gość złowił na boczny trok sandacza 1,8kg i wiem ze padły jakies szczupaki.
BI
@Bondarenki
(edytowany 17 lat temu)
16.12.2008 18:08 · Odpowiedź #535
A na Domaniowie nikt nie był ostatnio??????
Pawełku tutaj jest wątek o Narwi - Domaniów jest oddzielnie!
Pawełku tutaj jest wątek o Narwi - Domaniów jest oddzielnie!
@bysior
(edytowany 17 lat temu)
16.12.2008 21:15 · Odpowiedź #538
Z tego co mówił Krzysiek, padła szóstka... ale gdzieś w górze. Tutaj u nas nic, zero kompletnie. 1,8 na trok... zimowy mógł mieć mniej niż 60 cm. Żaden okaz, pewnie jedynie rodzynek... Ale pamiętam jak dwa lata temu na Narwi w Pułtusku, w sylwestra i kilka dni przed też brały sandacze takie do 60 cm właśnie na paprochy na spokojnej wodzie za główką. Większość jednak była maluchów, ale trafiały się właśnie trochę ponad wymiar. A na większe przynęty nic... warto jeszcze eksperymentować!
Jeszcze z miesiąc i na jakieś płoteczki i rekonesans wiosenny należałoby się wybrać :)
echh......
echh......
Na Narwi wysoka woda przed nami... w okolicach Siemianówki i Narewki leży jeszcze bardzo dużo śniegu, minimalny mrozek to jeszcze powstrzymuje... ale jak puści... to będzie się działo...
wczoraj wybrałem się na pierwszy rekonesans nad wodę.rzeczka orz mały dopływ Narwi próbowałem za płoteczką na białego mimo paskudnej pogody kilka brań miałem a złowiłem 10 płoteczek największa 15cm.Jak pogoda się poprawi czas na Narew
Dziś udało mi się wybrać nad Narew, odcinek przyujściowy. Woda bardzo wysoka, w tamtym roku o tej porze było z 1,5 metra niżej! Pogoda przepiękna, choć z rana około zera i mgła. Ale z biegiem dnia słoneczko przygrzewało, aż miło!
Miejscówek jak na lekarstwo. Więc z kolegą ustawiliśmy się na jedynym w miarę dostępnym w okolicy wyższym kawałku brzegu.
Dodatkowo nie mogłem sobie po swojemu poszaleć po krzaczorach bo po niedzielnym półmaratonie warszawskim mam nieźle sciachane stopy. Czyli łowienie z wygodnego krzesełka, w klapeczkach na stopach. Więc i mój zestaw wędek to tylko bat 6 m i leciutki pikerek. I ten delikatny zestaw okazał się „kluczem” do mojej sromotnej porażki w porównaniu z osiągnięciami kolegi. Bo ja „po wiosennemu” zanęciłem bliziutko, na kawałku spokojnej wody. Tak pod spławik, a w przerwach w to miejsce leciał zestaw pikerkowy 20 gram. Natomiast kolega miał dwa porządne feedery, ciężarki w granicach 100 gram, oba rzucał w nurt, kilkanaście metrów od brzegu. I on połapał kilka pięknych płoci, a jedno, niestety zepsute, branie miał takie, że aż kij prawie z podpórki chciał spaść. Moim zdaniem 100% jaź! A u mnie na spławiku totalne zero, natomiast na pikerku tylko trochę lepiej. Kluczem do sukcesu okazało się szukanie rybek nie w brzegu, tylko poza pierwszą czterometrowej głębokości rynnę, na wypłyceniu (2,5-3m), w dość bystrym nurcie. Mój sprzęt niestety na to nie pozwalał.
Ale i tak oczywiście takie wiosenne początki cieszą duszę wędkarza, oj cieszą!!!
Choć mimo, iż wiosna w powietrzu już jest, to przyroda jeszcze „w lesie”. Żadnych pąków na drzewach, woda zimna jak diabli, płoteczka wygląda jakby do tarła miała co najmniej z 1,5 miesiąca, żadnych oznak przedtarłowych.
Ale z dnia na dzień i przyroda nadrobi stracony czas…..
Miejscówek jak na lekarstwo. Więc z kolegą ustawiliśmy się na jedynym w miarę dostępnym w okolicy wyższym kawałku brzegu.
Dodatkowo nie mogłem sobie po swojemu poszaleć po krzaczorach bo po niedzielnym półmaratonie warszawskim mam nieźle sciachane stopy. Czyli łowienie z wygodnego krzesełka, w klapeczkach na stopach. Więc i mój zestaw wędek to tylko bat 6 m i leciutki pikerek. I ten delikatny zestaw okazał się „kluczem” do mojej sromotnej porażki w porównaniu z osiągnięciami kolegi. Bo ja „po wiosennemu” zanęciłem bliziutko, na kawałku spokojnej wody. Tak pod spławik, a w przerwach w to miejsce leciał zestaw pikerkowy 20 gram. Natomiast kolega miał dwa porządne feedery, ciężarki w granicach 100 gram, oba rzucał w nurt, kilkanaście metrów od brzegu. I on połapał kilka pięknych płoci, a jedno, niestety zepsute, branie miał takie, że aż kij prawie z podpórki chciał spaść. Moim zdaniem 100% jaź! A u mnie na spławiku totalne zero, natomiast na pikerku tylko trochę lepiej. Kluczem do sukcesu okazało się szukanie rybek nie w brzegu, tylko poza pierwszą czterometrowej głębokości rynnę, na wypłyceniu (2,5-3m), w dość bystrym nurcie. Mój sprzęt niestety na to nie pozwalał.
Ale i tak oczywiście takie wiosenne początki cieszą duszę wędkarza, oj cieszą!!!
Choć mimo, iż wiosna w powietrzu już jest, to przyroda jeszcze „w lesie”. Żadnych pąków na drzewach, woda zimna jak diabli, płoteczka wygląda jakby do tarła miała co najmniej z 1,5 miesiąca, żadnych oznak przedtarłowych.
Ale z dnia na dzień i przyroda nadrobi stracony czas…..
BI
01.04.2009 17:10 · Odpowiedź #2119
Ale fajne foty.
BI
01.04.2009 17:15 · Odpowiedź #2120
Noi my w piątek pierwszy raz zarzucimy ds-y.
Pięknie .Ja niestety nad wodę zajrzę dopiero po świętach .
Tak malutko dzisiaj miałem czasu na rybki, raptem trzy godzinki nad wodą. Miejsce prawie to samo co w ostatnią środę, kilkadziesiąt metrów obok. Woda nawet wyższa o kilkanaście centymetrów! Ze względu na mało czasu tylko bat szósteczka. Ale do ekwipunku dołożyłem wodery, żeby wyjść przed zalane krzaki. Udało się. No i przez trzy godzinki bardzo fajnie łapanie. Kilka jelczyków, dwadzieścia parę płotek, w tym trafiły się i trzydziestki. Super! Przepływanka, uciąg malutki ze względu na zwalone drzewo powyżej, a głębokość łowiska, jak na wiosnę, ogromna. 4 metry!
Króciutka to była wyprawa, ale dwa ciekawe spostrzeżenia zanotowałem:
- Płotki najlepiej brały na przegruntowany, spowolniany zestaw. Próbowałem kilka spławików (1,5 do 4 gram), zdecydowanie najlepiej sprawował się ten czterogramowy, z ostatnią śrucinką obijającą się o dno. Czyli płocie zachowywały się raczej jak leszcze w Wiśle, a nie delikatne wiosenne płoteczki.
- Wszystkie duże płocie brały kilka metrów poniżej kul zanętowych, natomiast w kulach żerowały jelce i małe płocie. I to niezależnie czy było to pięć czy dwadzieścia minut po nęceniu.
Ot, takie dwie ciekawostki.
Ale wiosna nam się rozkręca cudownie. Żal było składać sprzęt i jechać do domu po tak krótkim pobycie nad wodą…………….
Króciutka to była wyprawa, ale dwa ciekawe spostrzeżenia zanotowałem:
- Płotki najlepiej brały na przegruntowany, spowolniany zestaw. Próbowałem kilka spławików (1,5 do 4 gram), zdecydowanie najlepiej sprawował się ten czterogramowy, z ostatnią śrucinką obijającą się o dno. Czyli płocie zachowywały się raczej jak leszcze w Wiśle, a nie delikatne wiosenne płoteczki.
- Wszystkie duże płocie brały kilka metrów poniżej kul zanętowych, natomiast w kulach żerowały jelce i małe płocie. I to niezależnie czy było to pięć czy dwadzieścia minut po nęceniu.
Ot, takie dwie ciekawostki.
Ale wiosna nam się rozkręca cudownie. Żal było składać sprzęt i jechać do domu po tak krótkim pobycie nad wodą…………….
Mario, wydaje mi się, że kilka łowisk mamy wspólnych. Więc myślę, że spokojnie po mojej odpowiedzi będziesz wiedział, gdzie łapię. I jeżeli ktoś często zagląda na Shrapa też będzie wiedział. Na początku marca wrzuciłeś nam tutaj kilka fajnych fotek ze spaceru nad marcową Narwią. Na pierszym zdjęciu (tym z dzieckiem) „prawie widać” w oddali moje miejscówki. Łowię na tym samym brzegu, tyle, że około dwóch kilometrów w górę rzeki. Tam zaczyna sie wysoka skarpa, zjeżdża się nad wodę mocno w dół, wąskim "wąwozem". Potem oddalam się jeszcze od „miejsc parkingowych” kilkaset metrów w dzikie rewiry. I już. Ot, i fajna zagadka wyszła w odpowiedzi………….
Ale jak widać na ostatnim zdjęciu, i tam ktoś „cywilizowany” musiał sobie zrobić komfortowe dojście do samej wody, niestety. Ręce opadają, tym bardziej, że pewnie te schody będą wykorzystywane przez działkowicza kilka razy do roku. Albo i to nie!
Ale jak widać na ostatnim zdjęciu, i tam ktoś „cywilizowany” musiał sobie zrobić komfortowe dojście do samej wody, niestety. Ręce opadają, tym bardziej, że pewnie te schody będą wykorzystywane przez działkowicza kilka razy do roku. Albo i to nie!
Dzięki Paweł za odpowiedź . Pisałeś ze łowiłeś na odcinku przyujściowym ,stąd moje pytanie , bo ze zdjęć wcześniej zamieszczonych nie bardzo mogłem się zorientować,myślałem o okolicy Pomiechówka,ale tam teraz wszystko zalane . Odpowiedź i nowe zdjęcia wszystko wyjaśniają.Mam jeszcze jedno pytanie, jeżeli byłeś w tej okolicy to może wiesz czy przystań jest już czynna?
O przystani nic nie wiem.
Okolice Pomiechówka też bardzo lubię, ale przy takim stanie wody to tam jest pewnie jedno wielkie morze w łąkach.
Ale jak woda opadnie to wtedy warto tam się wybrać.
Okolice Pomiechówka też bardzo lubię, ale przy takim stanie wody to tam jest pewnie jedno wielkie morze w łąkach.
Ale jak woda opadnie to wtedy warto tam się wybrać.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.