Wieści znad Narwi

Wieści znad Narwi

Forum Wędkarskie · Sezon wędkarski 2014

Wieści znad Narwi

Sezon wędkarski 2014

← Poprzednia
Strona 1 z 42
MN
@Marcin Archiwum Megatemat
09.01.2014 15:26
Głupio trochę że tak post pod postem, ale co tam, najwyżej Moderator scali lub usunie.

Dziś powtórka z rybaczenia. Kilka godzin spędzonych i jeden krótki ok40cm szczupaczek. Okonia brak mimo że przynęty te same co wczoraj, ojciec już też nie na troka tylko normalnie i też bez efektów.

Wklejam też foto, miejsce trochę inne ale też fajne :foch:.

IMG_5534.JPG
IMG_5535.JPG
IMG_5536.JPG
778599 wyświetleń 1149 odpowiedzi

Odpowiedzi

1,149 odpowiedzi · 778,599 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
SG
09.01.2014 20:20 · Odpowiedź #52648
Marcin. Fajnie, że ożywiasz wątek o Narwi. Zawsze to miło spojrzeć ma swoją ulubioną Rzekę. A ryby? To tylko dodatek ;)
ZD
09.01.2014 20:26 · Odpowiedź #52649
Popieram w 100 %. Moja ukochana woda.......
MN
09.01.2014 20:36 · Odpowiedź #52651
Spoko, robiem co możem i będzie więcej. Następny wypad jak nie skuje w niedzielę, no i jak dupowóz przetrwa bo po ostatnich "wyjebach" jak to Marta mówi mamy jakieś dziwne wrażenie że coś się w końcu udyndoli 😄.
MN
10.01.2014 12:07 · Odpowiedź #52663
Kolejne wieści znad narwi, dziś tylko napiszę że przynęty na 3g główkach latają w poziomie :krzyk:. Mówiłem starszemu że bezsensem jest przy takim wietrze w ogóle myśleć o wędkowaniu, uparł się i pojechaliśmy - 30min i jesteśmy w domu.
bysior
11.01.2014 18:06 · Odpowiedź #52703
Trochę się namieszało w tym nowym wątku, niestety nie da się jakoś logicznie przenieść postów. Teraz już będzie normalnie. Sorry za zamieszanie Panowie :bezradny:

MN
11.01.2014 18:57 · Odpowiedź #52710
Skasuj ten wątek bo wieści miały być otwierane rybą a tu na zdjęciach nawet łuski nie widać 😛.

Dziś też trochę walczyliśmy w dwóch miejscach i kiszka, nic się nie uwiesiło.
bysior
11.01.2014 18:59 · Odpowiedź #52711
Nie rybą a zdjęciem, co się w zupełności zgadza :)
MN
13.01.2014 17:03 · Odpowiedź #52768
No i duuuupa, zamarzło. Dziś powalczyliśmy ze dwie godzinki i już pod koniec nie dało się łowić - lód powstawał w oczach i tam gdzie rzucałem po przyjeździe na koniec łowienia traciłem przynęty w lodzie.
No nic jestem dobrej myśli i może już w niedzielę uda się wejść na pierwszy lód - no chyba e odpuści.
PR
13.01.2014 17:47 · Odpowiedź #52769
Co zamarzło? Zwirownia chyba bo Narew to chyba nie
MN
13.01.2014 18:17 · Odpowiedź #52770

Co zamarzło? Zwirownia chyba bo Narew to chyba nie


Fakt, kiepsko sprecyzowałem.

Zamarzły starorzecza i dołki okołonarwiańskie, że tak to nazwę. Narwi jeszcze sporo brak bo zamarznięcia, i tak się zastanawiam jak to wygląda z Gnojnem?, może ktoś wie, był albo ma bliżej ode mnie 😛 bo jeszcze bym może w tygodniu wpadł pochlapać.
GX
19.01.2014 12:49 · Odpowiedź #52884
Wczoraj byłem na gnojnie(sobota) ,jeszcze nie zamarzło.
MN
19.01.2014 17:49 · Odpowiedź #52888
Właśnie wróciliśmy, pojechaliśmy się przewalić wzdłuż wału - na "harcerską" już raczej brak wjazdu. Nie próbowaliśmy, spod śniegu przebijała świeża woda (chyba idzie w górę). Zatoczka zamarznięta ale na lód jeszcze trochę strach włazić (na wtorek jestem umówiony na pierwsze podlodowe łowy, musi skuć).

Narew ładnie wygląda, płyną już kry i jeszcze ze dwie noce takie jak ma być dziś (już jest -6) i pewnie stanie i ona.
PR
19.01.2014 17:59 · Odpowiedź #52889
Co to jest harcerska? Jest ulica kolo mnie ale to chyba nie o to chodzi
MN
19.01.2014 18:11 · Odpowiedź #52891

Co to jest harcerska? Jest ulica kolo mnie ale to chyba nie o to chodzi


"Harcerska" to plaża, taką nazwę to ma. Przynajmniej u mnie na blokach każdy wie o tym miejscu. Jest to vis'a'vis Kacic, tam gdzie zaczynają się domki. Od lewego brzegu licząc od mostu masz:

- przy moście krowi dołek
- dalej zatoczka która też ma jeszcze połączenie z innym dołekim
- proga grabowiecka
- "harcerska"

Według legend ;) kiedyś tam corocznie biwakowali właśnie Harcerze.

Wiesz na bank gdzie, płynąc Narwią na lewym brzegu zaraz przed kościółkiem, który oczywiście jest trochę niżej i na prawym brzegu - taka dość duża polana.

Może na zdjęciach rozpoznasz:

- Link

- Link 2
PR
19.01.2014 19:23 · Odpowiedź #52892
Wiem gdzie to jest. Ja nie słyszałem takiego określenia. Moze dlatego, ze ja pływałam zawsze " w gore"
bysior
21.01.2014 19:51 · Odpowiedź #52930
Dzisiaj późnym popołudniem, w dole od Pułtuska zrobił się gdzieś zator. O godzinie 18.00 byliśmy na kawie w stoczni, woda wylała się już na przystań... Zaczęła się przelewać przez bramę slipu do stoczni. Sytuacja może być nieciekawa ze względu na mroźną noc i zapowiadane mrozy przez następnych kilka dni. Może jutro uda się zrobić jakieś fotki 📷
GX
22.01.2014 17:37 · Odpowiedź #52947
Dzisiaj pierwszy raz na lodzie łapaliśmy i w ciągu 2 godzin złapaliśmy 16 okonków. Nie były to wielkie garbusy ale zabawa była przednia. Grubość lodu między 7-10 cm.
MN
22.01.2014 19:20 · Odpowiedź #52950

Dzisiaj pierwszy raz na lodzie łapaliśmy i w ciągu 2 godzin złapaliśmy 16 okonków. Nie były to wielkie garbusy ale zabawa była przednia. Grubość lodu między 7-10 cm.


Ja już wędki mam w samochodzie, jak jutro nie wypadnie nic niespodziewanego to koło 11 melduję się gdzieś na lodzie 😄.
MZ
@matriz (edytowany 12 lat temu)
22.01.2014 21:37 · Odpowiedź #52957
Jakby ktoś łowił już na żwirowni to prosiłbym o info na e-mail albo na forum jaka grubość lodu.
MN
22.01.2014 22:59 · Odpowiedź #52961

Jakby ktoś łowił już na żwirowni to prosiłbym o info na e-mail albo na forum jaka grubość lodu.


Koło 23 wbiegłem rozpędzony z górki na lód od strony "dębu" czyli od Grabówca, nawet chwili się nie wahałem. Można śmiało łowić tym bardziej że termowskazywator stoi w okolicach -16C.
bysior
22.01.2014 23:28 · Odpowiedź #52963


Jakby ktoś łowił już na żwirowni to prosiłbym o info na e-mail albo na forum jaka grubość lodu.


Koło 23 wbiegłem rozpędzony z górki na lód od strony "dębu" czyli od Grabówca, nawet chwili się nie wahałem. Można śmiało łowić tym bardziej że termowskazywator stoi w okolicach -16C.


O 23 biegać z górki po żwirowni..... 🤔 :P
MN
22.01.2014 23:53 · Odpowiedź #52964


O 23 biegać z górki po żwirowni..... 🤔 :P



Tak, tylko zbiegać, w drugą stronę niestety już ciężko 😂.

Zajechałem przy okazji, po drodze. Jako że od strony Grabówca można podjechać najbliżej to i zajechałem. Jakiem już tam przybył to i spostrzegłem na lodzie jakieś kawałki lodu - wysiadłem i z górki już tak poleciałem w dół. Nic ciekawego a zimno jak diabli więc po minucie przebywania na tafli zrobiłem zwrot i do samochodu.

PS: na mrozie zatrzaskują mi się drzwi 😄, byłem sam i jak tak stałem na lodzie to myślałem - wejdę czy się znów zatrzasnął. Telefon też standardowo został w samochodzie na siedzeniu, na szczęście był wystarczająco ciepły i dał się otworzyć.

Trzeba spać, nastawiłem sobie budzik standardowo na świt koło 11 i ruszam na ryby. Jak aparat na mrozie wytrzyma to i jakieś zdjęcia wykonam.
bysior
23.01.2014 00:08 · Odpowiedź #52965



O 23 biegać z górki po żwirowni..... 🤔 :P



Tak, tylko zbiegać, w drugą stronę niestety już ciężko 😂.

Zajechałem przy okazji, po drodze. Jako że od strony Grabówca można podjechać najbliżej to i zajechałem. Jakiem już tam przybył to i spostrzegłem na lodzie jakieś kawałki lodu - wysiadłem i z górki już tak poleciałem w dół. Nic ciekawego a zimno jak diabli więc po minucie przebywania na tafli zrobiłem zwrot i do samochodu.

PS: na mrozie zatrzaskują mi się drzwi 😄, byłem sam i jak tak stałem na lodzie to myślałem - wejdę czy się znów zatrzasnął. Telefon też standardowo został w samochodzie na siedzeniu, na szczęście był wystarczająco ciepły i dał się otworzyć.

Trzeba spać, nastawiłem sobie budzik standardowo na świt koło 11 i ruszam na ryby. Jak aparat na mrozie wytrzyma to i jakieś zdjęcia wykonam.


Haha :) Fakt, że zimno jak w zimie, miałem iść nad wodę, ale zrezygnowałem, w ciągu dnia to jeszcze do przeżycia, ale wieczorem to ciężko się ruszyć z ciepłego mieszkania... :)

Połamania i daj znać jak tam efekty :)
MO
23.01.2014 09:17 · Odpowiedź #52967
Czekam na fotki z wyprawy.Moze byc bez rybek, ale zimowy klimat nad Narwia chetnie poogladam.Bysior jak sytuacja z tym zatorem??
bysior
23.01.2014 11:06 · Odpowiedź #52970
Nie wiem Mariusz bo nie byłem nad wodą, ale telefonicznie z tego co wiem to na razie woda stoi...
PR
23.01.2014 13:27 · Odpowiedź #52971
Na przystani w pultusku wyglada to najnormalniej na świecie. Jak to w zimie. Widać było wczoraj ze woda opadła o jakieś 20 cm od stanu najwyższego. Widać to po lodzie na brzegach. Narew stoi po całości. Nawet miedzy mostami
MN
23.01.2014 17:30 · Odpowiedź #52977
Byliśmy, widzieliśmy, czy jak to tam kiedyś powiadali. Plusem dzisiejszego wyjazdu jest niewątpliwie to że znalazłem aparat 👍. Nie czyjś tylko mój, całkowicie zapomniałem że kiedyś miałem taki mały aparat cyfrowy, kilka lat temu gdy też byłem na rybach na lodzie wrzuciłem go w plecak - jak w kapsule czasu przeleżał do dziś. Dobrze się stało bo ten drugi aparat na takich mrozach jak dziś po prostu nie wyrabia.

Miało być o rybach, wstałem jak codziennie rano obudzony przez budzik, wskazujący pogańską dla mnie godzinę 9. Wstałem wypuściłem papużki na pokoje i odsłoniłem rolety, ludzie jakoś dziwnie obarduleni i powykręcani - spoglądam na termometr -16C, to wiele wyjaśnia. Wchodzę do kuchni patrzę na starszego, który nawet na mnie nie spojrzy, już wiem że czeka aż wstanę od kilku już godzin, czeka aż w końcu powiem że jedziemy na ryby - jednak patrząc za okno trochę mi się nie chce. No cóż wczoraj obiecałem więc słowa dotrzymam (jakby nie mógł sobie prawa jazdy zrobić 😛), powoli się szykuję i wychodzę na dwór z małą nadzieją że może jeszcze nie pojadę bo jest zimno i samochód/ody mogą zaniemóc. Otwieram, wsiadam, wkładam kluczyk przekręcam nagrzewając świece i czekam - gaśnie kontrolka świec pierwsza próba i......., kręci kręci łapie i nie odpala. Trochę się ucieszyłem że zostanę w ciepłym domu jednak z drugiej strony tuż przed zimą regenerowałem pompę wtryskową za ładnych parę złotówek tylko po to by teraz nie odpalił :nerwus:. Wysiadam, przesiadam się do drugiego samochodu też z dieslem i z małą obawą zaczynam taką samą procedurę rozruchu jak w poprzednim (myślę w razie jak diesle zaniemogą pozostaje mi wierna Pb), jednak tu po podgrzaniu świec silnik łapie jak przysłowiowy Chuck Norris, z półobrotu. No dobra wracam do pierwszego samochodu i próbuję jeszcze raz, grzeję raz, grzeję drugi raz i palę - po dwóch obrotach wału łapie, po białej chmurze z wydechu jestem niemal przekonany że winna lub winne będą świece, no nic trzeba jechać i mimo że termometr pokazuje -12 jakoś się robi cieplej. Wsiadamy i jedziemy, ojciec z uporem maniaka pod nosem podgaduje żeby jechać do Kacic, w kacicką progę. Podjechać tam muszę bo wiem że później jak pojedziemy gdzieś indziej będzie się podśmiewał że w Kacicach to byśmy złowili coś na bank - oczywiście jadę do Kacic.
Zajeżdżamy i z góry widać że na lodzie pustka, nie ma też i w lodzie śladów wiercenia. Schodzimy na dół i w sumie bez sprawdzania wchodzimy na pewniaka na lód. Rozchodzimy się w swoje strony i ojciec wierci świdrem a ja wydziobuję sobie dziurkę, no dobra bo głupio zabrzmiało, przerębel i rozwijam wędkę spoglądając na ojczulka, który też rozkłada kijek. Podczas tego rozwijania czegoś mi jakoś brakuje, czy o czymś zapomniałem 🤔, znów spoglądam na starszego, który coś pisze na kolanie i już wiem, zapomniałem wpisu w karcie. Krzyczę weź no wpisz i w moją kartę, zapada minuta ciszy i nagle zza pleców słyszę, a gdzie Ty masz swoją kartę, pyta ojczulek :zly:. Fakt moja i Marty karty zostały w spinningowym plecaku, no i co mam teraz wspinać się pod tą stromą, zaśnieżoną górę, jechać do domu brać kartę i wracać tu, przecież tu i tak nie ma ryb - podgaduję pod nosem trochę zły na siebie tak by było słychać ;), od samego początku nie chciałem tu przyjeżdżać. Nie pozostało mi nic innego jak złożyć wędkę i poczekać bliżej nieokreśloną chwilę aż do starszego dotrze że jednak tu nie połowimy, i tak stałem koło godzinki 🤪, a nad wodą było tak:

W końcu po tej dłuższej chwili słyszę wyczekiwane zdanie "dobra, zbieramy się stąd", dwa razy powtarzać mi nie trzeba i łapiąc w rękę siekierkę, wędkę i plecak szybkim krokiem kieruję się do samochodu. Po kilkunastu minutach jestem na szybką chwilę w domu, zabieram swoją kartę i już gnamy w tym razem moje miejsce tam gdzie jeszcze lekko ponad tydzień temu łowiliśmy na spinning. Miejsce znane ale mało uczęszczane, rzadko kiedy tam kogoś spotykam, jest to trzeci dołek od mostu w dół rzeki. Dojazd prosty i łatwy, skręcając na wał przed nami skręca jakiś taki znajomy samochód terenowy (kontrol PZW 🤔), za którym jakiś czas jedziemy. Na miejscu jeszcze siedząc w samochodzie szybko wpisuję datę i miejsce łowienia, ojciec już za wałem i tylko słyszę: "chyba nie wejdziemy" :krzyk:. Opadająca woda zostawiła po sobie bardzo miękki lód który szybko pęka a pod nim sporo wody, nie ma jak wejść na mocniejszy lód. Ja stoję i myślę robiąc jakieś tam zdjęcia i kantem oka widzę na lodzie postać - to mój starszy 😂, oczywiście znalazł miejsce gdzie można było przejść i już wiercimy pierwsze dziury, na lodzie podobnie jak w Kacicach żadnych śladów chodzenia o łowieniu nie wspominając.'
Wiercimy, wiercimy w międzyczasie łowiąc ;), niestety nic, i nic i nic i ciągle nic, jakby nie było ryb. Ja łowię cały czas na jedną blaszkę, ojciec co i raz coś tam u siebie zmienia, efekty takie same - nic :uoeee:.

Po trochę więcej jak godzinie proponuję zmianę miejsca i starszy się zgadza. Pakujemy rzeczy do samochodu i jedziemy, chcieliśmy jechać na zatoczkę lecz nie ma wjazdu, Narew sporo przybrała i jak tylko wjechaliśmy na wał stało się jasne że tu nie dojedziemy ani nie dojdziemy pieszo. Szybka decyzja i jedziemy na drugą przepompownię, wzdłuż wału droga dobra (a jak ładnie 👍) i po kilku chwilach jesteśmy w kolejnym miejscu pełni nadziei że może wreszcie tu.
Kolejny raz na miejscówce jesteśmy jako pierwsi, żadnych dziur i śladów na lodzie. Lód co dziwne jest najgrubszy mimo że miejsce znajduje się najbliżej koryta rzeki i jest z nią bezpośrednio połączone - grubość to ponad 10cm, nie mierzyłem ale na oko 12-13cm. Kolejny raz nawiercamy dziury i zaczynamy łowić - po kwadransie spoglądamy z dala na siebie i bez słów się rozumiemy - brak kontaktu z rybą. W między czasie odbieram telefon, dobry znajomy i sąsiad mówi że szukał nas i dotarł nad wodę ale na Gnojno. Łowił tam i tez jest na zero, więc nie tylko my nic dziś nie złowiliśmy. Mimo to trochę smutni że z pierwszego lodu schodzimy na zero to i tak było fajnie. Pogoda mimo że mroźna była bardzo przyjemna, jak świeci słońce wszystko takie jakieś ładniejsze i mimo że rybek nie było to dzień można zapisać na plus.
Następny wypad pewnie w najbliższych dniach, muszę tylko kupić jakiegoś grilla bo znając Martę jak pojedzie na ryby to kiełbaski nie przepuści a z patykami na ognisko będzie ciężko.
Jeszcze kilka zdjęć z drugiej przepompowni na Grabówcu.

PS wracając przez Grabówiec zajechaliśmy na chwilkę na żwirownię, jeden wędkarz stał na lodzie. Ciekawi mnie czy warto zajechać, znaczy czy warto to na pewno ale może coś bierze?. Może jutro jak będzie chwila to na parę minut zakręcę pogrzebać w dziurkach 😏.
2014-01-23_12-28-06.JPG
2014-01-23_12-28-14.JPG
2014-01-23_12-28-20.JPG
2014-01-23_13-13-02.JPG
2014-01-23_13-13-13.JPG
2014-01-23_13-22-56.JPG
2014-01-23_13-24-00.JPG
2014-01-23_13-24-06.JPG
2014-01-23_13-24-17.JPG
2014-01-23_13-53-19.JPG
2014-01-23_13-53-32.JPG
2014-01-23_13-53-38.JPG
2014-01-23_14-06-12.JPG
2014-01-23_14-06-29.JPG
2014-01-23_14-06-36.JPG
2014-01-23_14-34-36.JPG
2014-01-23_14-40-02.JPG
2014-01-23_14-40-11.JPG
2014-01-23_14-40-25.JPG
2014-01-23_14-40-42.JPG
2014-01-23_14-45-03.JPG
2014-01-23_14-45-33.JPG
2014-01-23_14-45-38.JPG
2014-01-23_14-48-04.JPG
2014-01-23_14-48-22.JPG
2014-01-23_15-08-07.JPG
2014-01-23_15-08-21.JPG
2014-01-23_15-09-04.JPG

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.

← Poprzednia
Strona 1 z 42