Ja byłem w 4 i nie chce tam wracać. Zarząd nie reformowalny jest i nie ma z kim uczciwie pogadać.
Zmiany, zmiany - idzie ku lepszemu (?)
Sezon wędkarski 2012
Nawigacja
@tom79, o dziwo realne jest zrobienie przewrotu, ale warunek ... to tak jak napisałeś - aktywny udział pewnej ilości ludzi. Wcale nie potrzeba ich wielu, niestety najłatwiej przychodzi nam narzekanie, a ciężko poświęcić choć chwilę czasu żeby coś zrobić.
Odpowiednia ilość ludzi to warunek konieczny, żeby osiągnąć cel.
A cel może być różny w zależności od zgromadzonych sił :)
Dlatego najpierw policzmy się, a później ustalimy co jesteśmy w stanie osiągnąć.
p.s. Zerknij na priv.
Odpowiednia ilość ludzi to warunek konieczny, żeby osiągnąć cel.
A cel może być różny w zależności od zgromadzonych sił :)
Dlatego najpierw policzmy się, a później ustalimy co jesteśmy w stanie osiągnąć.
p.s. Zerknij na priv.
Tomek 79. Mam wrażenie, że winnych kondycji naszych wód i samego PZW szukasz nie na tym szczeblu.
Doprawdy nie wiem po czym tak wnioskujesz, ale masz złe wrażenie.
:nerwus: :wnerw:
Tomek 79. Ano po tym, że zła szukasz na poziomie zarządu kół .
Żadnego zła w Zarzadach Kół nie szukam, Koło se moze gospodarować na swoim zakmnietym burdeliku z karpiami, dostępnym tylko dla członków Koła i tyle, a nie na wodzie ogolnodostępnej. To ze jakieś koło opiekuje sie wodą z ramienia Okregu gówno znaczy. Nawet jeśli 4 kola znad ZZ złoza wnioski do ZO o pozbycie sie rybaków to Okręg może kompletnie nic z tym nie zrobić, ukręci łeb sprawie szybciej niż myślisz. I żadna Okręgowa Komisja Rewizyjna nic tu nie pomoże, bo kolega z Komisji dla kolegi z Zarzadu nie będzie przecież wilkiem :) Poza tym sam napisałeś ze Twoje koło stara sie o pozbycie rybaków do jakiegoś czasu i z jakim skutkiem ze zapytam?
Tomek 79. Mam wrażenie, że winnych kondycji naszych wód i samego PZW szukasz nie na tym szczeblu.
Doprawdy nie wiem po czym tak wnioskujesz, ale masz złe wrażenie.
:nerwus: :wnerw:
Tomek 79. Ano po tym, że zła szukasz na poziomie zarządu kół .
Żadnego zła w Zarzadach Kół nie szukam, Koło se moze gospodarować na swoim zakmnietym burdeliku z karpiami, dostępnym tylko dla członków Koła i tyle, a nie na wodzie ogolnodostępnej. To ze jakieś koło opiekuje sie wodą z ramienia Okregu gówno znaczy. Nawet jeśli 4 kola znad ZZ złoza wnioski do ZO o pozbycie sie rybaków to Okręg może kompletnie nic z tym nie zrobić, ukręci łeb sprawie szybciej niż myślisz. I żadna Okręgowa Komisja Rewizyjna nic tu nie pomoże, bo kolega z Komisji dla kolegi z Zarzadu nie będzie przecież wilkiem :) Poza tym sam napisałeś ze Twoje koło stara sie o pozbycie rybaków do jakiegoś czasu i z jakim skutkiem ze zapytam?
Dokładnie.
Oczywiście takie koła są nam jak najbardziej potrzebne, ale one nie wystarczą. Musimy dotrzeć do jak największej ilości kół. Chociażby do jednego czy dwóch członków i dać im instrukcje z jakimi wnioskami mają wystąpić. Jeśli delegaci z większości mazowieckich kół poprą wniosek na zjeździe okręgowym, to piłeczka będzie po stronie PZW i nie będzie im łatwo się z tego wykpić.
tak jak najbardziej tyle ze warto mieć gospodarzy łowiska po swojej stronie niz przeciwko
A biorąc pod uwagę iż są to duże kola wiec automatycznie beda wysyłać większa liczbę delegatów na zjazd Okregu wiec chyba warto.
A biorąc pod uwagę iż są to duże kola wiec automatycznie beda wysyłać większa liczbę delegatów na zjazd Okregu wiec chyba warto.
Pewnie, że tak, co zresztą od razu napisałem.
Dodałem jedynie, że to nie wystarczy.
Mnóstwo jest rzeczy, które łączą się w całość i siebie nawzajem nie wykluczają :)
Tomku, ale jeśli te koła nie złożą takich wniosków, to okręg nie będzie miał nawet co ukręcać.
Troszeczkę irytuje mnie takie biadolenie "jest źle ale po co się wychylać? i tak się nie uda"
Wydawało mi się zawsze, że każda woda którą opiekują się koła jest ogólnodostępna, nawet te kałuże z karpiami:oczko:
Troszeczkę irytuje mnie takie biadolenie "jest źle ale po co się wychylać? i tak się nie uda"
Wydawało mi się zawsze, że każda woda którą opiekują się koła jest ogólnodostępna, nawet te kałuże z karpiami:oczko:
O ho !!! Skończyło się bicie piany - przeszliśmy do konkretów i ......... martwa cisza nastała:bezradny:
Ja już przemyślałem sprawę i mam takie oto wnioski dla samego siebie…
Pomysł zebrania się grupą, udania się na wybory i próba przewrotu w zamierzeniu jest fajna, ale co dalej?
Pomysł przepisywania się (i tym samym płacenia tam pieniążków) do okręgów lepiej działających jest kusząca, ale w ten sposób zostawiamy na pastwę losu (i dotychczasowych działaczy) wody źle zarządzane.
Pomysł wyrzucania rybaków z naszych wód (np. mazowieckich) jest na pewno słuszny, ale nie wiem czy w ten sposób nie próbujemy pominąć kilku ważnych kroków…
Do czego zmierzam?
Wszystkie te pomysły (i wiele innych działań) są szczytne, ale czy nie jest to próba pójścia zbyt na skróty, podążenia drogą łatwiejszą, być może dającą w miarę szybkie efekty. Ale w wypadku porażek – zostajemy z ręką w nocniku pewnie na zawsze…
Wydaje mi się, że dużo lepszą robotę można zrobić zaczynając tak po bożemu, od podstaw.
Czyli – zorientowania się co się dzieje w moim kole, zobaczenia jacy ludzie tam działają. Oczywiście warto i tak zebrać siły i pójść w kilka osób. Bo na pewno jest tak, że część tych działających dotychczas ma chęć do zmian, tylko brak im bodźca. Być może takim bodźcem byłoby zaangażowanie się nowych ludzi w normalną pracę w strukturach koła. Chodzenie na spotkania, rozmowy, próby przekonania do zmian… Nie tak, że raz pójść i ponarzekać potem na staruszków tylko być bardziej konsekwentnym
Bo przecież np. chyba nie ma normalnego wędkarza, który chce mieć na swoich wodach rybaków, no chyba mam rację? Czy to młody czy stary, mięsiarz czy zwolennik wypuszczania ryb…
Te myśli co powyżej naszły mnie jak pomyślałem – co ja wiem o ludziach, którzy w moim kole działają. I szybko sobie odpowiedziałem – NIC nie wiem…
Tak z ciekawości, przyznaję trochę na wabia, napisałem do koła maila z zapytaniem kiedy organizowane są spotkania, bo chciałbym przyjść, porozmawiać, itd. Spodziewałem się ciszy w eterze… A tu dość szybka odpowiedź: Cieszymy się, zapraszamy, otrzymałem terminy spotkań. Zamierzam skorzystać oczywiście.
Jak mniemam spotkania wyborcze są pewnie dopiero na początku przyszłego roku, do tego czasu mam nadzieję wyrobić sobie jaśniejszy pogląd na sprawę. I w razie co, jeżeli uznam do tego czasu, że to nic nie daje – podążyć „drogą przewrotu”…
Zdaję sobie sprawę , że taka „próba od podstaw” jest dłuższa, trudniejsza, wymagająca więcej wkładu własnego… Być może jestem naiwny zbyt bardzo? Cóż, spróbuję…
Pomysł zebrania się grupą, udania się na wybory i próba przewrotu w zamierzeniu jest fajna, ale co dalej?
Pomysł przepisywania się (i tym samym płacenia tam pieniążków) do okręgów lepiej działających jest kusząca, ale w ten sposób zostawiamy na pastwę losu (i dotychczasowych działaczy) wody źle zarządzane.
Pomysł wyrzucania rybaków z naszych wód (np. mazowieckich) jest na pewno słuszny, ale nie wiem czy w ten sposób nie próbujemy pominąć kilku ważnych kroków…
Do czego zmierzam?
Wszystkie te pomysły (i wiele innych działań) są szczytne, ale czy nie jest to próba pójścia zbyt na skróty, podążenia drogą łatwiejszą, być może dającą w miarę szybkie efekty. Ale w wypadku porażek – zostajemy z ręką w nocniku pewnie na zawsze…
Wydaje mi się, że dużo lepszą robotę można zrobić zaczynając tak po bożemu, od podstaw.
Czyli – zorientowania się co się dzieje w moim kole, zobaczenia jacy ludzie tam działają. Oczywiście warto i tak zebrać siły i pójść w kilka osób. Bo na pewno jest tak, że część tych działających dotychczas ma chęć do zmian, tylko brak im bodźca. Być może takim bodźcem byłoby zaangażowanie się nowych ludzi w normalną pracę w strukturach koła. Chodzenie na spotkania, rozmowy, próby przekonania do zmian… Nie tak, że raz pójść i ponarzekać potem na staruszków tylko być bardziej konsekwentnym
Bo przecież np. chyba nie ma normalnego wędkarza, który chce mieć na swoich wodach rybaków, no chyba mam rację? Czy to młody czy stary, mięsiarz czy zwolennik wypuszczania ryb…
Te myśli co powyżej naszły mnie jak pomyślałem – co ja wiem o ludziach, którzy w moim kole działają. I szybko sobie odpowiedziałem – NIC nie wiem…
Tak z ciekawości, przyznaję trochę na wabia, napisałem do koła maila z zapytaniem kiedy organizowane są spotkania, bo chciałbym przyjść, porozmawiać, itd. Spodziewałem się ciszy w eterze… A tu dość szybka odpowiedź: Cieszymy się, zapraszamy, otrzymałem terminy spotkań. Zamierzam skorzystać oczywiście.
Jak mniemam spotkania wyborcze są pewnie dopiero na początku przyszłego roku, do tego czasu mam nadzieję wyrobić sobie jaśniejszy pogląd na sprawę. I w razie co, jeżeli uznam do tego czasu, że to nic nie daje – podążyć „drogą przewrotu”…
Zdaję sobie sprawę , że taka „próba od podstaw” jest dłuższa, trudniejsza, wymagająca więcej wkładu własnego… Być może jestem naiwny zbyt bardzo? Cóż, spróbuję…
Bo przecież np. chyba nie ma normalnego wędkarza, który chce mieć na swoich wodach rybaków, no chyba mam rację? Czy to młody czy stary, mięsiarz czy zwolennik wypuszczania ryb…
.........................................................
Tak z ciekawości, przyznaję trochę na wabia, napisałem do koła maila z zapytaniem kiedy organizowane są spotkania, bo chciałbym przyjść, porozmawiać, itd. Spodziewałem się ciszy w eterze… A tu dość szybka odpowiedź: Cieszymy się, zapraszamy, otrzymałem terminy spotkań. Zamierzam skorzystać oczywiście.
Normalność nie ma nic do rzeczy ale oczywiście masz rację. W innych postach pisałem: OPERAT :bezradny:
Jeśli tam są wpisane przez twórców "odłowy gospodarcze" to pozbycie się rybaków wcale sprawą łatwą nie jest. Chociaż są okręgi gdzie były odłowy a teraz nie ma czyli jest to zrobienia ale decyzje nie zapadną na szczeblu koła a okręgu. Tyle że tam są ludzie którzy nie idą w zaparte o konieczności odłowów tak jak na Mazowszu.
No wierzyć się nie chce 🤔może Ci przez pomyłkę odpisali bo się pomylili?
Paweł,to idealna droga.
Zresztą wspominał już o niej Artur, a i mi się kilka razy zdarzyło :)
Zresztą wspominał już o niej Artur, a i mi się kilka razy zdarzyło :)
[quote='Paweł' pid='59325' dateline='1352654376']
Bo przecież np. chyba nie ma normalnego wędkarza, który chce mieć na swoich wodach rybaków, no chyba mam rację? Czy to młody czy stary, mięsiarz czy zwolennik wypuszczania ryb…
.........................................................
Tak z ciekawości, przyznaję trochę na wabia, napisałem do koła maila z zapytaniem kiedy organizowane są spotkania, bo chciałbym przyjść, porozmawiać, itd. Spodziewałem się ciszy w eterze… A tu dość szybka odpowiedź: Cieszymy się, zapraszamy, otrzymałem terminy spotkań. Zamierzam skorzystać oczywiście.
Normalność nie ma nic do rzeczy ale oczywiście masz rację. W innych postach pisałem: OPERAT :bezradny:
Jeśli tam są wpisane przez twórców "odłowy gospodarcze" to pozbycie się rybaków wcale sprawą łatwą nie jest. Chociaż są okręgi gdzie były odłowy a teraz nie ma czyli jest to zrobienia ale decyzje nie zapadną na szczeblu koła a okręgu. Tyle że tam są ludzie którzy nie idą w zaparte o konieczności odłowów tak jak na Mazowszu.
No wierzyć się nie chce 🤔 może Ci przez pomyłkę odpisali bo się pomylili?
Ale jakie to okręgi? Każdy pisze, że są, ale bez konkretów i dowodów czy takie działanie wędkarzy spowodowało wyrzucenie rybaków z danej wody.
Pozdrawiam
Salmo
[/quote]
Tak na szybko - toruński, ciechanowski, katowicki. Jest ich więcej, ale tyle wystarczy.
Przeczytaj to co było w tym wątku wałkowane kilka razy. Dokładnie takie działania o jakie postulujemy.
http://www.wedkarstwotv.pl/wiadomosci/wydarzenia/1182-wdkarze-do-owienia-sieci
Ciekawy artykuł do poduszki.
Pozdrawiam
Salmo
Tendencja spadkowa dobrze wróży, tym że za kilka lat będzie tam jałowo :boisie:.
To że wędkarze łoją o wiele więcej to chyba jasne, podobnie jak to że i zabierają więcej niewymiarowych ryb niż legalni "przedsiębiorcy" łowiący sieciami.
Na moje oko to zmiany przepisów (zakazy, okresy, górne wymiary) nic tu nie dadzą (choć pomagają), trzeba by było zmienić samych wędkarzy co jak łatwo przewidzieć jest niewykonalne. Co nam pozostaje, poczekać aż któreś z kolei pokolenie się już zmieni - tylko czy nie będzie to okres kiedy ryby będą jedynie na obrazkach w encyklopediach i muzeach :(.
PS: ja wierzę że będzie jeszcze dobrze, jeszcze będzie normalnie, jeszcze będzie przepięknie.
Mnie zastanawia jedno skąd maja dane dotyczące odłowu wędkarskiego skoro nie było tam rejestru do 2011 roku przynajmniej dla turystów. Po za tym wiem ze do 2010 roku rybak miał zakaz odłowu drapieżnika, więc skąd te dane. A że rybacy zrobili swoje to prawda wystarczy pojechać tam w tygodniu i zobaczyć kilometry siatek postawionych na zalewie. A wędkarze nie lepsi 10 lat temu na 1 listopada było łódek 10 może 15 teraz na 1 listopada było ponad 200.
Jaki to ma medialny wydźwięk - kilometry sieci - jakby ktoś stał i mierzył 😄
@Bizonik, są dwie opcje: albo fałszywe dane albo jednak prawdziwe. Skąd możesz wiedzieć, że rybacy mieli zakaz połowu drapieżnika? Z oficjalnej wiadomości PZW czy od wędkarza znajomego, który ma znajomego...? Pytam ponieważ w tej rozmowie tylko twarde dowody się liczą.
Bez mydlenia, rybaków się pozbędziecie to wędkarze i kłusole zapełnią tą niszę. Jedynie jak możecie działać to przez oficjalne, zgodne z prawem działania, a wędkarzy czy kłusowników nie wyszkolicie zgodnie z prawem. Strażników wszelakiej maści nigdy nie będzie tylu by chronić większość naszych wód, chronić efektywnie! Sami musimy się do tego zabrać bo, jak widać na przykładzie SSR kłusujących trocie, można liczyć wyłącznie na siebie.
Pozdrawiam
Salmo
O tym że rybak miał zakaz połowu wiem od rybaków, kilka razy z nimi wódeczke piliśmy i sami o tym mówili.
O kilometrach sieci skąd wiem, szkoda że nie mogę znaleźć zdjęć z siemianowki jak od wyspy do rybaczowki stoją siaty w poprzek zalewu.
Zaloguj się aby dodać odpowiedź.