Wieści znad Narwi

Wieści znad Narwi

Forum Wędkarskie · Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

Wieści znad Narwi

Sezon wędkarski 2011, 2010 i 2009

Odpowiedzi

2,255 odpowiedzi · 1,475,649 wyświetleń

Idź do ostatniej odpowiedzi
MN
07.09.2011 21:13 · Odpowiedź #20516
atb69 myślę że warto rozluźnić pośladki i dać sobie spokój.
Mnie osobiście w głowie się nie mieści że moją rybę ktoś mi zabija - nie będę drążył tematu bo czuję pismo nosem że będzie awantura.
Już wcześniej napisałem i nic się nie zmienia. Łowca, "mięsiarz" jak sam go nazwałeś, czy "ortodoksyjny nołkilowiec" jak wspomniał ktoś wcześniej miał prawo do złowienia, wypuszczenia lub zabicia i zabrania tego suma i temat powinien być zamknięty.
MO
08.09.2011 05:16 · Odpowiedź #20520
Ja to bym tego pomagiera sam po czymś takim pagajem strzelił przez łeb. ghr............:(
MO
08.09.2011 09:23 · Odpowiedź #20533
Ja tez sobie czegoś takiego nie wyobrażam mimo adrenaliny która skacze przy takiej rybce.Moja ryba i ja decyduje.Ale niestety to są Polskie realia.
RK
08.09.2011 11:01 · Odpowiedź #20541
Witam
Muszę przyznać, że do rejestracji na tej skądinąd fajnej stronie skłonił mnie wątek o tym nieszczęsnym sumie, który pomimo wspaniałej i zaciętej walki tak marnie skończył.
Rybę złowił mój kolega (kiedyś także po kiju), bardzo dobry spinningista, który dość regularnie łowi piękne ryby lecz jak do tej pory większość z nich beretuje. Zdjęcie ryby, które otrzymałem w niedługim czasie po jej złowieniu utwierdziło mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że za mojego życia nic na lepsze się nie zmieni. Szkoda, bo w naszych wodach drzemie ogromny potencjał, którego przez takich wędkarzy nigdy nie wykorzystamy. Zjeść takiego suma to tak, jakby zamordować i skonsumować własnego dziadka. I choć w historii o chęci wypuszczenia ryby jest może jakieś ziarno prawdy, to według mnie nie można niczym usprawiedliwić faktu, że jakiś postronny burak zabił wędkarzowi złowioną rybę nie pytając go o zdanie.
HE
08.09.2011 11:41 · Odpowiedź #20543

Witam
Muszę przyznać, że do rejestracji na tej skądinąd fajnej stronie skłonił mnie wątek o tym nieszczęsnym sumie, który pomimo wspaniałej i zaciętej walki tak marnie skończył.
Rybę złowił mój kolega (kiedyś także po kiju), bardzo dobry spinningista, który dość regularnie łowi piękne ryby lecz jak do tej pory większość z nich beretuje. Zdjęcie ryby, które otrzymałem w niedługim czasie po jej złowieniu utwierdziło mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że za mojego życia nic na lepsze się nie zmieni. Szkoda, bo w naszych wodach drzemie ogromny potencjał, którego przez takich wędkarzy nigdy nie wykorzystamy. Zjeść takiego suma to tak, jakby zamordować i skonsumować własnego dziadka. I choć w historii o chęci wypuszczenia ryby jest może jakieś ziarno prawdy, to według mnie nie można niczym usprawiedliwić faktu, że jakiś postronny burak zabił wędkarzowi złowioną rybę nie pytając go o zdanie.


Witaj :)

Będzie lepiej. Nie wiem czy tego doczekamy, ale będzie. Jest progres w stosunku do tego jak byłem dzieciakiem. Wtedy dla większości wymiary i limity nie istniały. A obecnie? Coraz więcej młodych ludzi wypuszcza ryby.
Swoją drogą skoro łowca tego suma opowiada bajki o zabiciu ryby przez "pomagiera", to znaczy że troszkę sumienie go gryzie, albo przynajmniej się wstydzi. Dobre i to :)

p.s. Adam jak tam wyniki wczoraj? :)
RK
08.09.2011 12:05 · Odpowiedź #20544
Wczoraj było dość fajnie choć bez fajerwerków. W pierwszym miejscu miałem dwa brania kleni takich fikotów ok 35 cm, brały bardzo delikatnie i lekko dostały po zębach, złowiłem jazia ok 35 cm. Schodząc w dół miałem bardzo fajne wyjście klenia ok 40cm, jechał za muchą do środka rzeki trochę mu spowolniłem, świetnie targnął i poszedł z muchą. W kolejnym miejscu wyjąłem klenia takiego ze 37cm, dwa po ok 45 miały muchę w pysku lecz nie trafiłem z zacięciem, oprócz tego trochę maluchów jazików i klonków do 30 cm na koniec szczupak zabrał mi klonka razem z muchą. W sumie jeszcze coś się dzieje chociaż czuć, że to już wrzesień.
HE
08.09.2011 12:18 · Odpowiedź #20545
To całkiem sympatycznie. Muchowe ostatki ... :)
MK
08.09.2011 19:26 · Odpowiedź #20591
Ja byłem z muchóweczką w zeszły weekend na godzinkę w Bolęcinie. Niestety nie doświadczyłem żadnego konktretnego kontaktu. Niestety niedzielne popołudnie nie sprzyja wędkarskim połowom. Jeszcze duuużo nauki przede mną :) Ale z chęcią zapiszę się na korepetycje do Mistrzów 👍
PS. W końcu będę miał spodniobuty! Wtedy Darek wreszcie dostanie ode mnie muchowe bęcki!
Już kończę OT ;)
HE
09.09.2011 08:38 · Odpowiedź #20649

Ja byłem z muchóweczką w zeszły weekend na godzinkę w Bolęcinie. Niestety nie doświadczyłem żadnego konktretnego kontaktu. Niestety niedzielne popołudnie nie sprzyja wędkarskim połowom. Jeszcze duuużo nauki przede mną :) Ale z chęcią zapiszę się na korepetycje do Mistrzów 👍
PS. W końcu będę miał spodniobuty! Wtedy Darek wreszcie dostanie ode mnie muchowe bęcki!
Już kończę OT ;)


Ja w tym roku ani razu nie byłem, ale pogoda i woda nie sprzyjała.
KO
08.09.2011 19:34 · Odpowiedź #20595
Trzeba by się jakoś na nowy sezon zebrać muszkowo na wiosnę i połowimy :)
MN
08.09.2011 20:33 · Odpowiedź #20622
Co nic nikt mi nie powiedział że dziś ma padać 🤔.
Wystartowałem na wodę ok.16, zapakowałem łódkę i wiedząc że dojedzie kumpel to sobie pomyślałem że obłowię wylot starej Narwi i się zaczęło. Ulewa że szok a ja płaszcz spakowany tyle że został w domu :beczy:. Myślę sobie że pod mostem przeczekam deszcz a jak znajomy przyjedzie to po niego podpłynę na przystań. Popłynąłem w największy deszcz i będąc już pod mostem miałem na sobie wszystko mokre :foch:. Na "szczęście" pod most przyszło czterech wyrostków i znaleźli sobie zabawę w postaci rzucania kamieniami w gołębie siedzące pod mostem :nerwus:. Zareagowałem w sposób dość kontrowersyjny ale cel osiągnąłem bo chłopaki rzucać przestali a mi się nagle zrobiło cieplutko. Niestety kilkanaście minut później w ramach podziękowania dostałem prosto w łysą (krótko ogoloną) głowę lekko ciepłym nawozem 🤔. Co połapałem, na lekką wędkę złowiłem za kisonami kilkanaście (chyba 14) okonków z których największy miał może z 20cm. Nie wielkość się liczy a to że w ogóle cokolwiek się działo. Ok. 19 zadzwonił kumpel z informacją że nie przyjedzie :bezradny: bo brzydka pogoda. Niewiele myśląc zadzwoniłem do Martusi żeby przywiozła mi pod most coś do jedzenia a ja w międzyczasie jeszcze obłowię filary na cięższy zestaw z myślą że jak już przyjedzie i zjem to się zawinę. Gdy tylko się ustawiłem powyżej filaru, po wykonaniu rzutu poczułem na kiju bardzo mocne uderzenie niestety nietrafione. Ten kontakt z rybą podpowiedział mi żebym został dłużej. Przyjechała Marta, zjadłem i dalej popłynąłem ogławiać filary, ale do ok 21 nawet puknięcia a że znów zaczęło mi się robić zimno postanowiłem że spływam.
Na wodzie pusto, przyszedł jakiś spiningista pieszo pod most od strony Pułtuska, ale do chwili kiedy ja odpływałem nie widziałem żeby cokolwiek trafił.
W końcu muszą zacząć podskubywać a i ja jeśli po dzisiejszych występach się nie rozchoruję to jutro znów się melduję nad wodą.
CK
@colednik (edytowany 14 lat temu)
08.09.2011 20:49 · Odpowiedź #20626

Co nic nikt mi nie powiedział że dziś ma padać 🤔.


no jakbyś nie mógł sam na to wpaść:P co chwila dzisiaj deszcz był...:( Ja zrezygnowałem dzisiaj z pływania (jeszcze tylko 3 dni urlopu mi zostało, wrrrrrr, a jutro weekend wiec pewnie nici z wędkowania chociaż kto wie:)) i na 1,5h godzinki wyskoczyłem z brzegu trochę porzucać. coś mi się wobkiem zainteresowało 2s po rzucie ale nie udało się zaciąć:( dalej na wędce cisza ale na wodzie istny sajgon:D
MN
08.09.2011 21:28 · Odpowiedź #20628


Co nic nikt mi nie powiedział że dziś ma padać 🤔.


no jakbyś nie mógł sam na to wpaść:P co chwila dzisiaj deszcz był...:( Ja zrezygnowałem dzisiaj z pływania (jeszcze tylko 3 dni urlopu mi zostało, wrrrrrr, a jutro weekend wiec pewnie nici z wędkowania chociaż kto wie:)) i na 1,5h godzinki wyskoczyłem z brzegu trochę porzucać. coś mi się wobkiem zainteresowało 2s po rzucie ale nie udało się zaciąć:( dalej na wędce cisza ale na wodzie istny sajgon:D


Deszcz nie jest zły jak jeszcze trochę wieje, lubię taką pogodę bo często się zdarza że coś tam skubnie większego, niestety nie dziś.
Jutro chyba przejadę się na Pawłówek lub Zambski z naciskiem na tą drugą miejscówkę.
KF
@Krzysztof (edytowany 14 lat temu)
08.09.2011 21:51 · Odpowiedź #20633

Na "szczęście" pod most przyszło czterech wyrostków i znaleźli sobie zabawę w postaci rzucania kamieniami w gołębie siedzące pod mostem


te wyrostki są pełnoletni tak przynajmniej sami twierdzą, dość regularnie przychodzą pod most rzucać kamieniami w gołębie, kilka razy ich pogoniłem... w nagrodę spuścili mi z mostu prawie na głowę trylinkę

na ich zachowanie i głupotę brakuje słów w słowniku...


Na wodzie pusto, przyszedł jakiś spiningista pieszo pod most od strony Pułtuska, ale do chwili kiedy ja odpływałem nie widziałem żeby cokolwiek trafił.


miałem 3 brania, przez chwilę na haku był ładny sandacz ale się spiął i po urwaniu 4 gumy pojechałem do domu, znudziło mi się ciągłe wiązanie :)
MN
08.09.2011 22:15 · Odpowiedź #20635


Na "szczęście" pod most przyszło czterech wyrostków i znaleźli sobie zabawę w postaci rzucania kamieniami w gołębie siedzące pod mostem


te wyrostki są pełnoletni tak przynajmniej sami twierdzą, dość regularnie przychodzą pod most rzucać kamieniami w gołębie, kilka razy ich pogoniłem... w nagrodę spuścili mi z mostu prawie na głowę trylinkę

na ich zachowanie i głupotę brakuje słów w słowniku...


Na wodzie pusto, przyszedł jakiś spiningista pieszo pod most od strony Pułtuska, ale do chwili kiedy ja odpływałem nie widziałem żeby cokolwiek trafił.


miałem 3 brania, przez chwilę na haku był ładny sandacz ale się spiął i po urwaniu 4 gumy pojechałem do domu, znudziło mi się ciągłe wiązanie :)


Szkoda, przeogromna szkoda że dopiero teraz piszesz że oni nie pierwszy raz rzucali w gołębie i że przeprowadzili (na szczęście) nieudany zamach na Ciebie bo gwarantuję Ci że stali by do tej pory gdzieś pod którymś z filarów po kolana w wodzie, albo wracali by właśnie pieszo z przepompowni w Grabówcu. Jak wlazłem między nich to stali jak pierdoły z łbami pospuszczanymi w dół. Jak odpływałem też żaden z nich nawet nic nie mruknął. Co się odwlecze to nie uciecze, może jeszcze ich spotkam, zresztą jeden z nich co i raz śmiga mi przed blokiem i coś mi się wydaje że jak go teraz spotkam to 😏.

Ja też na ostatnim filarze (od Wyszkowa) rwałem. W sumie też dziś poszło koło 4 gum. Szkoda że nie podpłynąłem do Ciebie to byśmy jeszcze pogadali i pewnie dłużej połowili, ale nie wiedziałem że Ty to Ty.

PS: od tej strony co stałeś to strasznie płytko się zrobiło. Przy filarze koło tego drzewa co się zatrzymało jest koło 1m wody. W stronę Pułtuska jest głębiej ale na ok. 5m od brzegu gdzie stałeś jest też płycizna i kupa dużych kamieni, aż się dziwię że Bysior wtedy co Cię wysadzał i odpływał o nic nie uderzył 🤔. Głębokiej wody nie potrzeba dla ryb, i jak widać a raczej słychać z tego co mówisz 3 brania i jeden spięty to nie jest źle. Mój ulubiony filar to pierwszy ale od strony wyszkowskiej, najwięcej uwad ale i najwięcej rybek stamtąd powyciągałem.
KF
08.09.2011 22:36 · Odpowiedź #20636


Szkoda że nie podpłynąłem do Ciebie to byśmy jeszcze pogadali i pewnie dłużej połowili, ale nie wiedziałem że Ty to Ty.

PS: od tej strony co stałeś to strasznie płytko się zrobiło. Przy filarze koło tego drzewa co się zatrzymało jest koło 1m wody. W stronę Pułtuska jest głębiej ale na ok. 5m od brzegu gdzie stałeś jest też płycizna i kupa dużych kamieni, aż się dziwię że Bysior wtedy co Cię wysadzał i odpływał o nic nie uderzył 🤔. Głębokiej wody nie potrzeba dla ryb, i jak widać a raczej słychać z tego co mówisz 3 brania i jeden spięty to nie jest źle. Mój ulubiony filar to pierwszy ale od strony wyszkowskiej, najwięcej uwad ale i najwięcej rybek stamtąd powyciągałem.


następnym razem koniecznie podpłyń... chętnie Cię poznam
wtedy co mnie Bysior wysadzał, woda była znacznie wyższa

ja na wieczorno - nocne łowienie nie szukam głębokiej wody, więcej mogę powiedzieć jak podpłyniesz ;)
MN
09.09.2011 13:45 · Odpowiedź #20659



Szkoda że nie podpłynąłem do Ciebie to byśmy jeszcze pogadali i pewnie dłużej połowili, ale nie wiedziałem że Ty to Ty.

PS: od tej strony co stałeś to strasznie płytko się zrobiło. Przy filarze koło tego drzewa co się zatrzymało jest koło 1m wody. W stronę Pułtuska jest głębiej ale na ok. 5m od brzegu gdzie stałeś jest też płycizna i kupa dużych kamieni, aż się dziwię że Bysior wtedy co Cię wysadzał i odpływał o nic nie uderzył 🤔. Głębokiej wody nie potrzeba dla ryb, i jak widać a raczej słychać z tego co mówisz 3 brania i jeden spięty to nie jest źle. Mój ulubiony filar to pierwszy ale od strony wyszkowskiej, najwięcej uwad ale i najwięcej rybek stamtąd powyciągałem.


następnym razem koniecznie podpłyń... chętnie Cię poznam
wtedy co mnie Bysior wysadzał, woda była znacznie wyższa

ja na wieczorno - nocne łowienie nie szukam głębokiej wody, więcej mogę powiedzieć jak podpłyniesz ;)


Spoko, jak tylko Cię gdzieś wypatrzę na pewno się odezwę.

Nie wiem jak dziś zrobić bo mam chęć połapać z brzegu, a kumpel mnie wyciąga na łódkę. Do tej pory na myśl o wczorajszym dniu robi mi się zimno. Tyle że dziś jeszcze nie padało a i "Łikiend" się zaczyna to i z brzegu może być zajęte tam gdzie chcę jechać.
🤔🤔🤔
CK
08.09.2011 21:56 · Odpowiedź #20634
Tak myślałem, że to ty:P
KO
09.09.2011 14:04 · Odpowiedź #20661
łódka na rzece 100 razy lepsza niż z brzegu :)
MN
09.09.2011 14:17 · Odpowiedź #20664

łódka na rzece 100 razy lepsza niż z brzegu :)


I tak i nie. Ja w większości wypadków wybieram jednak łowienie z brzegu. Łódka ma więcej zalet, takich jak niedostępne z brzegu miejscówki, czy możliwość odczepienia przynęty z uwady ale brzeg to jest brzeg choć do końca nie potrafię wytłumaczyć dlaczego.
Łódki mam dostępne zawsze, podobnie z napędem do tych łódek, ale jakoś tak wolę z brzegu. Łódki najczęściej wykorzystuję do rekreacji, popływania bez celu niż za rybkami. Ostatnio tylko mnie tak naszło na pływanie ale wczorajszy dzień chyba mi już to wybił 😜.
BK
09.09.2011 14:22 · Odpowiedź #20665
znaczy się lubisz się foczyć na łódce
MN
09.09.2011 14:26 · Odpowiedź #20666

znaczy się lubisz się foczyć na łódce


Raczej ta gorsza moja połówka. Ja wtedy płynę i obserwuję 😏, widoki.
bysior
09.09.2011 15:39 · Odpowiedź #20673
Ja tam przedkładam łódkę po stokroć nad łowieniem z brzegu!
CX
09.09.2011 15:55 · Odpowiedź #20675
Ja jakbym znał jakieś fajne miejscówki z brzegu bez grunciarzy też wolał bym łowić na stałym lądzie. Miejsc sporo tylko jak nie gruntowcy to zakapturzone zachlane tubylce siedzą po krzakach. Z warszawy blisko nie mam nad fajną wodę żeby sobie tak spontanicznie wyskoczyć na 2 h, jak jade to na caly dzień, inaczej się nie opłaca. Wisła odpada bo nie odpowiada mi jej skala czystości.
bysior
09.09.2011 22:05 · Odpowiedź #20680
Wyskoczyłem, tak jak się odgrażałem na gadalnicy, bez łódki w krzaki dzisiaj. Na miejscówkę przyszedłem już po zmroku, niestety obok stały dwie łódki z sumową przynętą i kwoczyli co 10 minut. Wobler znudził mi się przy tych odgłosach po 30 minutach. Wynalazłem ciężką główkę (nastawiłem się na łowienie wobkami, nie brałem innych gratów) i parę gum. Kilkanaście rzutów i poczułem potężne walnięcie z opadu na Xenodonie do 35 gram... niby zaciąłem, ale tą wędką się zaciąć nie da sprawnie, poczułem tylko jak ryba (czyt. sandacz) wali na boki łbem i tyle... Urwałem gumę po parunastu rzutach. Założyłem drugą główkę, którą znalazłem i inną gumę - główka leciutka opad straaaaaaaaaaasznie długi w dodatku - wiadomo - nurt spychał od razu w brzeg taki lekki sprzęt. Po godzinie czuję że zawadziłem o jakąś plecionkę, kilka odstrzeleń i idzie... wyciągnąłem gumę, którą urwałem godzinę wcześniej i 10 metrów plecionki. Tak więc założyłem jeszcze raz killerka ale do 23 nie miałem dotknięcia. Panowie z kwokiem też się zwinęli...

... reasumując - bez łódki to dupa :)
KF
09.09.2011 22:22 · Odpowiedź #20681

... reasumując - bez łódki to dupa :)


jaka dupa???? tylko dupy Ci w głowie :)

ja dziś z lądu złowiłem bolenia 73 cm i sandaczyka 55cm na woblera 😜

a dzisiejszy boleń jakiś wyjątkowo waleczny był...
PR
10.09.2011 08:44 · Odpowiedź #20684
dupy dupami, ale większość miejscówek w których jeszcze coś jest dużo lepiej dostępna z łódki. no i miejscówka zawsze jest wolna - bo jak nie ta to płyniesz gdzie indziej.
KF
10.09.2011 13:02 · Odpowiedź #20689

dupy dupami, ale większość miejscówek w których jeszcze coś jest dużo lepiej dostępna z łódki. no i miejscówka zawsze jest wolna - bo jak nie ta to płyniesz gdzie indziej.


ale to już nie miejscówka, jak się "wgryziesz" w sandacze to różnicę będziesz lepiej rozumiał...

szczupak, okoń to trochę inne łowienie i tu łódka daje różnicę :)
CK
10.09.2011 11:17 · Odpowiedź #20686
wczoraj w dzień też na troszkę wyskoczyłem nad wodę. Takich jak niżej osobników trochę się trafiło chyba z 7 sztuk, z 5 nie zaciąłem:) Zabawa przednia:) W końcu sobie kupiłem aparat na ryby, mały, taniutki i robi zdjęcia:)

szczupaczek.jpg
BR
@bandzior (edytowany 14 lat temu)
10.09.2011 12:47 · Odpowiedź #20687
Dopiero po napisaniu tego postu widzę 148 stronę ehhh
Fajnie Piotrze połowiłeś ja miałem tak ostatnio 5 szt do 50 cm i jeden większy na sam koniec w Linowej Zatoce...wiem od Naczelnego że to miejsce dało Ci życiówkę :p
R4
10.09.2011 18:46 · Odpowiedź #20698
Sobota minela calkiem przyjemnie. Duzo bran, praktycznie wszystkie na gume, sandacze jednak ciagle z mlodszych rocznikow. Wieczorem skusil sie wiekszy na woblera. Wszystkie dzisiejsze ryby zawdzieczam bratu, ktory uparcie twierdzil, ze w tym miejscu to tylko szczupaki. Musialem mu udowodnic, ze nie ma racji:)
DSC02755_zmniejszacz-pl_480363.jpg
GS
10.09.2011 20:26 · Odpowiedź #20701

Sobota minela calkiem przyjemnie. Duzo bran, praktycznie wszystkie na gume, sandacze jednak ciagle z mlodszych rocznikow. Wieczorem skusil sie wiekszy na woblera. Wszystkie dzisiejsze ryby zawdzieczam bratu, ktory uparcie twierdzil, ze w tym miejscu to tylko szczupaki. Musialem mu udowodnic, ze nie ma racji:)


Robert moje gratulacje widzę że na rzece się ruszyły za to u mnie na jeziorze jakby ktoś światło zgasił i nie biorą - ale pewnie tak jest bo nie zarybiajo😄😄😄
MO
10.09.2011 18:49 · Odpowiedź #20699
Robert jak zwykle klasa.Gratki👏

Zaloguj się aby dodać odpowiedź.