Na "szczęście" pod most przyszło czterech wyrostków i znaleźli sobie zabawę w postaci rzucania kamieniami w gołębie siedzące pod mostem
te wyrostki są pełnoletni tak przynajmniej sami twierdzą, dość regularnie przychodzą pod most rzucać kamieniami w gołębie, kilka razy ich pogoniłem... w nagrodę spuścili mi z mostu prawie na głowę trylinkę
na ich zachowanie i głupotę brakuje słów w słowniku...
Na wodzie pusto, przyszedł jakiś spiningista pieszo pod most od strony Pułtuska, ale do chwili kiedy ja odpływałem nie widziałem żeby cokolwiek trafił.
miałem 3 brania, przez chwilę na haku był ładny sandacz ale się spiął i po urwaniu 4 gumy pojechałem do domu, znudziło mi się ciągłe wiązanie :)
Szkoda, przeogromna szkoda że dopiero teraz piszesz że oni nie pierwszy raz rzucali w gołębie i że przeprowadzili (na szczęście) nieudany zamach na Ciebie bo gwarantuję Ci że stali by do tej pory gdzieś pod którymś z filarów po kolana w wodzie, albo wracali by właśnie pieszo z przepompowni w Grabówcu. Jak wlazłem między nich to stali jak pierdoły z łbami pospuszczanymi w dół. Jak odpływałem też żaden z nich nawet nic nie mruknął. Co się odwlecze to nie uciecze, może jeszcze ich spotkam, zresztą jeden z nich co i raz śmiga mi przed blokiem i coś mi się wydaje że jak go teraz spotkam to 😏.
Ja też na ostatnim filarze (od Wyszkowa) rwałem. W sumie też dziś poszło koło 4 gum. Szkoda że nie podpłynąłem do Ciebie to byśmy jeszcze pogadali i pewnie dłużej połowili, ale nie wiedziałem że Ty to Ty.
PS: od tej strony co stałeś to strasznie płytko się zrobiło. Przy filarze koło tego drzewa co się zatrzymało jest koło 1m wody. W stronę Pułtuska jest głębiej ale na ok. 5m od brzegu gdzie stałeś jest też płycizna i kupa dużych kamieni, aż się dziwię że Bysior wtedy co Cię wysadzał i odpływał o nic nie uderzył 🤔. Głębokiej wody nie potrzeba dla ryb, i jak widać a raczej słychać z tego co mówisz 3 brania i jeden spięty to nie jest źle. Mój ulubiony filar to pierwszy ale od strony wyszkowskiej, najwięcej uwad ale i najwięcej rybek stamtąd powyciągałem.