Duża woda skutecznie zniechęcała do wypadu, z drugiej strony chęć przetestowania nowego starego "Japana" ciągnęła mnie nad wodę....i tak leżąc na łóżku, kontemplując, gapiąc się w sufit o 19:00 postanowiłem, że jednak wyskoczę bo potem będę marudził....pierwsza miejscówka, wysiadam z auta...idę na wał...a tam woda:boisie: myślę "no to połowione" wskakuję w wodery i próbuję się przedrzeć, idzie ciężko i chyba nie mam tyle samozaparcia co Paweł i nie wystarczająco znam topografię terenu żeby brnąć w wodzie po uda. Podejmuję decyzję, żeby przejechać 10 km w górę..tutaj zdecydowanie lepiej...do wody elegancki dostęp i kuszące miejscówki😄
Tutaj akurat rybki nie było...ale nieco powyżej już coś się działo, amator srebrnego Hermesa dał dyla pod samymi nogami, nic wielkiego taki +/- pięćdziesiątak, jednak szkoda, że nie wyjechał:bezradny: Zmiana przynęty 10 rzutów i na hegemona Snipera melduje się bolek - 59
A stradic cacy😏
pozdrawiam,
malcz