Oj, to był piękny poranek. Założenie było takie - Ja i Szwagierek z rana na liny... potem spływając w dół ok. kilometra - spinning. Czas wyrwany od kobiet 4:00 - 9:00. Wypływamy po czwartej, pierwsze pół godziny na łowisku linowym - intensywne żerowanie linów.
Z pewną zazdrością czytałem relacje z zagranicznych wypraw wędkarskich. Gdy chciałem sam się wybrać zawsze coś stawało na przeszkodzie. A to brak możliwości zaplanowania urlopu, a to za wysokie koszty. Przeszkody wydawały się nie do pokonania.