Społeczność wędkarzy Shrap Drakers

Shrap-Drakers znowu w sieci!

Nowe forum, odświeżone posty, stare znajome nicki i zupełnie nowi wędkarze.

Gadżety

Gadżety

Jesteś jednym z nas? Musisz to mieć!

Zobacz gadżety

Tak długo oczekiwana, wypatrywana w prognozach pogody, w końcu zawitała "Pani odrodzenia". Jest, jest, jest, dobra nasza! Teraz już może być tylko lepiej! Cały okres zimowy poświęciłem na doszkalaniu spinningowej teorii w łowieniu pierwszych rybek w sezonie na nizinnej rzece.

Skomentuj

Telefon po powrocie z pracy wytrąca mnie z drzemki jaką uskuteczniłem sobie, zaraz po obiadku. Kurcze, jeszcze zapewne śpię i to mi się śni, ale jego natarczywość narasta. Wstaję więc, w słuchawce słyszę głos jakiś tak odległy, więc pytam się kto dzwoni.

Skomentuj

Wyprawa na Trocie nad Słupie 2011. Pierwszego dnia Kaczy zaprowadził nas nad rzekę Łupawę, gdzie zaczęliśmy naszą wyprawę. Po jakimś czasie naszego wędkowania napotkaliśmy lokalnego łowcę, który oznajmił nam, że nie ma rybek.

Skomentuj

Jeszcze się zima nie skończyła. Jeszcze wiosna nie przyszła. Lecz jak przyjdzie - wędkarz musi być gotowy… I ja zamierzam być gotowy! Bo nastał nam już MARZEC!!! Ale w tym roku zamierzam całkowicie odpuścić spinningowym klenio-jaziom.

Skomentuj

Za oknem zima, tęskno człowiekowi już do wiosny... I tak mi się zebrało na wspomnienia... Przedstawię Wam dziś pierwszą część moich wspomnień wędkarskich....

Skomentuj

Nie było w historii naszego kraju tylu powodzi i wezbrań rzek, co w minionym sezonie. Kogo to wina, wszyscy wiemy, a jak nie to zapraszam do lektury "Wędkarskiego Świata".

Skomentuj

Pływanie po Wiśle niewielką jednostką bez silnika jest cudownym przeżyciem, jedynym w swoim rodzaju. Nie zawsze jednak takie pływanie jest bezpieczne. Ba, prawdopodobnie zawsze jest trochę NIEBEZPIECZNE…

Skomentuj

To już ostatnie moje wspomnienia powracające do 2010-ego roku. Tym razem będzie to najbardziej udana, najbardziej przeze mnie zapamiętana przygoda minionego sezonu wędkarskiego….

Skomentuj

'Kiedy zasiadam do pisania, nigdy nie wiem, co napiszę, przede mną jest tylko biała kartka... Pisanie jest happeningiem' (R. Kapuściński). Wędkarz planujący na początku sezonu swoje wyprawy na ryby, szykujący sprzęt i wybiegający oczyma wyobraźni do nowych, rekordowych okazów jest...

Skomentuj

Podsumowanie roku 2010 nie byłoby kompletne, gdybym nie wspomniał o przynęcie, która na głowę biła w minionym sezonie pozostałe. Woblery, bo o nich mowa, wspaniale wabiły wszelkie drapieżniki w podwyższonej, zmąconej wislanej wodzie...

Skomentuj

Dzwonek telefonu w pewien szary i ponury listopadowy wieczór wyrwał mnie z płytkiej drzemki. Niechętnie wstałem z kanapy i znalazłem telefon z migającym na wyświetlaczu nickiem Tom76. Odebrałem połączenie i po drugiej stronie usłyszałem: "Siema bysior! Jedziemy na miętusy?"

Skomentuj

Szósty stycznia 2011 roku, święto Trzech Króli. Dzień historyczny z dwóch powodów. Po pierwsze – nagle jest to dzień ustawowo wolny od pracy. A po drugie...

Skomentuj

Druga odsłona mojego wędkarskiego podsumowania sezonu 2010. Być może od tego tematu powinienem był w ogóle rozpocząć. Bo kaprysy Wielkiej Rzeki rządziły losami wiślanych wędkarzy w minionym sezonie....

Skomentuj

Święta to czas refleksji, wyciszenia. I wspomnień…. Również wędkarskich wspomnień. Ja także przypomniałem sobie jedno wydarzenie z minionego sezonu. Magiczne wydarzenie, które wprawiło mnie w radosny nastrój. Nie tylko mnie zresztą…………

Skomentuj

Jest 10 grudnia godzina 19:30. Na Saskiej kępie przed Pikanterią zatrzymuje się taksówka. Kierowca dobrze wie że nie jest to ostatni kurs pod ten lokal. Wysiada z niej mężczyzna z aparatem fotograficznym i długim pokrowcem. Właśnie tu za niecałe pół godziny na odbyć spotkanie.

Skomentuj

Chcę tu przedstawić pewną alternatywę dla wód PZW. Wody nad które możemy się wybrać wędkarsko a nie musimy zrzeszać się w żadnej organizacji. Na wodach takich możemy miło spędzić czas i popróbować jak to jest z tymi rybami.

Skomentuj

To miało miejsce równo rok temu 13 grudnia 2009. I jak można powiedzieć że 13 jest pechowy? Okazał się szczęśliwym dniem dla dwóch istnień mojego i ........ ale o tym przeczytacie poniżej.

Skomentuj

Zima 2010 przyszła szybko, snieżna i mroźna. Aż za snieżna bo spore opady śniegu opóźniły narastanie lodu. W drugi weekend grudnia lód był na tyle mocny, że postanowiłem wyprostować w końcu moje podlodowe żyłki w przednim towarzystwie Damiana, Piotrka i Marcina.

Skomentuj