Nadszedł grudzień, w tym roku z typowo jesienną pogodą całkowicie odbiegającą od tej z zeszłego roku. Patrząc na kapiący za oknem deszcz zaczynam wspominać zeszłoroczne lodowe wyprawy na okonie.
Jak przystało na Drakersów na drugi wyjazd nad Drwęcę nie musiałem czekać długo. We środę Hairy dzwoni do mnie z pytaniem czy jedziemy. W słuchawce krótkie info że muszę negocjować z żoną, ale na 99% jestem na tak. Podczas rozmowy dowiaduję się, że wstępnie jedzie jeszcze Paweł.
Planowałem wyjazd na weekend od dłuższego czasu. Kierunek północne jeziora. W piątek pakowanie i przygotowanie łódki. W sobotę rano o 4 pobudka graty w samochodzie łódka zapięta i czas ruszać. Wyruszamy około 6.30 trochę późno 200 km drogi około 9.30 jesteśmy na miejscu.